Dziennik Gazeta Prawana logo

Biznes przygotowuje się na upadek euro. Ale nie nasz

euro
euroShutterStock
1 grudnia 2011

Zagraniczny inwestorzy, biznesmeni i media powtarzają jak mantrę: jest źle. Kryzys zadłużeniowy dotyka kolejne kraje, a Unia Europejska nie ma pomysłu na opanowanie zawieruchy. Wczoraj banki centralne Szwajcarii, Japonii, Kanady, Wielkiej Brytanii, UE i USA wspólnie obniżyły stopy procentowe na swapy, dzięki czemu dolar będzie tańszy i łatwiej dostępny. Na giełdach zapanowała euforia, ale inwestorzy zdają sobie sprawę, że to tylko odroczenie wyroku.

Biznes w USA i Europie szykuje scenariusze na wypadek upadku euro lub bankructwa któregoś z zadłużonych państw. Według sondażu IT2 Treasury Solutions dla „FT” połowa ankietowanych w Unii menedżerów zakłada rozpad unii walutowej i przygotowuje na taki wariant swoje firmy. Siemens powołał własny bank i wycofał pieniądze z zagrożonych instytucji finansowych. Inne – jak niemiecki TUI – zawierając umowy, wprowadzają klauzule zabezpieczające przed powrotem walut narodowych. Royal Dutch Shell prowadzi zachowawczą politykę wydatkową. W USA banki posiadające obligacje zagrożonych państw przeszły w tryb awaryjny. To swoisty korporacyjny stan wyjątkowy. W Wielkiej Brytanii opracowanie czarnych scenariuszy zalecił nadzór bankowy.

Pozostało 58% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.