Solska: Co może zrobić gmina, jeśli nie chce dyskontu

Joanna Solska
Joanna SolskaDGP / Wojciech Górski
4 sierpnia 2015

Więc pytają: co powinni zrobić, żeby zdanie lokalnej społeczności, stanowczo wyrażane w ich własnej sprawie, zostało uszanowane? To gmina nietypowa, w innych mieszkańcy raczej witają dyskonty z radością. Takiego pytania sobie nie zadają. Większość Polaków, wkładając w sklepie towary do koszyka, kieruje się głównie ceną, więc sklepy typu Biedronka czy Lidl cieszą się wielkim powodzeniem. Ale mieszkańcy 19-tys. gminy kaszubskiej myślą inaczej. Oni dyskontów się boją i nie jest to strach bezrozumny, ale dokładnie przemyślany. Wiedzą, że niskie ceny ich na pewno nie wzbogacą, a odwrotnie – mogą zrujnować.

Rada gminy, wójt oraz mieszkańcy kaszubskiej gminy Sierakowice zadają sobie to pytanie od 11 lat. Pierwsza próba otwarcia w miasteczku dyskontu miała bowiem miejsce w 2004 r. Wtedy powiedzieli stanowcze „nie”. Takich inwestycji nie przewiduje też ich lokalny plan zagospodarowania przestrzennego. Ale „żarłoczny owad”, jak mówią o niechcianej sieci, nie rezygnuje. Zanosi się na to, że – mimo ich sprzeciwów – wkrótce zostanie otwarty. Dostanie się do Sierakowic niejako tylnymi drzwiami.

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png