Atmosfera wokół banków gęstnieje. Pół świata zastanawia się i zastanawiać będzie na najbliższym szczycie G20 w Toronto, jaki kaganiec założyć instytucjom finansowym.
Cel jest jasny: oczyścić światowe finanse ze wszystkich toksyn, zabezpieczyć przed kolejnymi kryzysami, a gdyby jednak do nich doszło – sprawić, żeby bankrutów nie ratowały państwa, lecz specjalne fundusze, na które mają łożyć same banki. Słowem, chodzi o sprowadzenie bankowców na właściwe tory i budowanie za pomocą administracyjnych nakazów powszechnego szczęścia.
Oczka i dziury
Pomijam już to, że większość tych pomysłów przypomina leczenie objawów, a nie przyczyn choroby. Gdyby bowiem dobrze poskrobać, to większość tropów prowadzi do ogniska zarazy w postaci najróżniejszych szczebli administracji publicznej. Rządów, ale też Unii jako takiej.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.