Dopóki nie zmieni się podejście spółek notowanych na GPW do akcjonariuszy, nie ma większego sensu zachęcanie do inwestycji długoterminowych.
Wyobraźmy sobie, że - idąc za radami wielu analityków i zwolenników metody kup i trzymaj - wybrałem na podstawie starannie wykonanej analizy fundamentalnej akcje jakiegoś przedsiębiorstwa. Ponadto zgodnie z regułami sztuki nie dokonałem zakupu akcji natychmiast po skończonej analizie, tylko poczekałem na odpowiednie sygnały z analizy wykresu.
Mój plan jest wyjątkowo długoterminowy. Zamierzam skorzystać ze wzrostu ceny akcji (jak również rozwoju firmy, której akcje kupiłem) za 10, 15, a może nawet więcej lat. Nie mam też czasu na ciągłe śledzenie notowań. Chciałbym być jak jeden z tych mitycznych inwestorów, którzy kupili akcje jakiejś spółki (lub częściej - odziedziczyli), by za kilkanaście lat okazało się, że są warte majątek.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.