Dwóch pasjonatów tworzy samochód, który będzie konkurować z Ferrari czy Maserati. Prototyp Arrinery ma zostać pokazany już za kilka dni.
Za kilka dni Łukasz Tomkiewicz i Arkadiusz Kuich pokażą prototyp pierwszego polskiego supersamochodu. Za rok chcą rozpocząć produkcję, ale nie w Polsce, lecz najprawdopodobniej w RPA. Według nich w naszym kraju nie ma specjalistów, którzy daliby radę zrobić takie auto, bo zdolności naszych inżynierów kończą się na standardowych zleceniach dla Niemców czy Włochów. Tymczasem Arrinera ma być nietypowa.
„Prawdziwa opływowa strzała” – na to przynajmniej wskazuje zlepek wyrazów z języka angielskiego, baskijskiego i włoskiego. – Nie jest łatwo znaleźć oryginalną nazwę – przyznaje Łukasz Tomkiewicz, prezes Arrinera Automotive. Przez trzy lata, czyli od kiedy trwają prace nad prototypem, roboczo nazywano samochód Veno, tak jak notowany na warszawskim NewConnect fundusz, który kontroluje Arrinerę Automotive.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.