Autopromocja

Osiecki: W kryzysie chudną nawet święte krowy

Grzegorz Osiecki
Grzegorz Osiecki, szef działu życie gospodarcze krajDGP
11 września 2012

Instytucje zwane niezbyt elegancko świętymi krowami co roku serwowały propozycje wyższych nawet o kilkanaście procent budżetów. Robiły to w ramach biurokratycznej gry: jeśli nie wnioskujesz o wzrost budżetu, a wszyscy inni dookoła to robią, to jesteś zadowolony z tego, co masz.

Tak byłoby w teorii, bo w praktyce reguły tej gry są twardsze i takie wytłumaczenie byłoby za proste. W realiach gry budżetowej jeśli nie chcesz więcej, to znaczy, że faktycznie masz za dużo i warto ci obciąć wydatki. A obcięty budżet to mniejsza władza. Mniejsza władza to degradacja. Dlatego nawet jak nie masz co zrobić z pieniędzmi, o, przepraszam, mówi się ze środkami, to warto poprosić o więcej. Stąd zgodnie z prawami Parkinsona musisz wnioskować o więcej, nawet jeśli nie ma to sensu. I jeśliby prześledzić budżety instytucji państwowych, to taka reguła działa na ogół niezawodnie.

I gdy gospodarka, czyli firmy, przeżywa chude lata, zmniejsza zatrudnienie i zaciska pasa, to administracja często zwalnia jedynie tempo wzrostu. Jest tak, bo struktura urzędów przypomina przekrój geologiczny. Na skutek opisanych wyżej działań każda kolejna ekipa zostawia swój osad. Ludzie nawarstwiają się, rośnie liczba biurek, stanowisk, komórek organizacyjnych w urzędzie. I choć każda kolejna ekipa mówi o odchudzaniu administracji, to skutki rozmijają się z zapowiedziami. Taki proces mamy u nas. Choć od 2009 roku pensje w budżetówce pozostają zamrożone, to liczba urzędników w resortach w porównaniu z 2007 rokiem rośnie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.