Tylko cztery spośród kilkunastu instytucji i urzędów wprowadziły oszczędności i nie zwiększyły swoich budżetów. Czy parlament zablokuje pazerność "świętych krów"?
Są państwowe instytucje i urzędy, od których rząd musi trzymać ręce z daleka. A przynajmniej od ich budżetów. Należą do nich m.in. kancelarie Prezydenta, Sejmu i Senatu, Najwyższa Izba Kontroli, Trybunał Konstytucyjny czy Instytut Pamięci Narodowej. Co roku same przygotowują swoje plany finansowe, co roku rząd musi je wpisywać z dobrodziejstwem inwentarza do budżetu, i jednocześnie co roku budzą największe kontrowersje. Bo ich apetytu na publiczne pieniądze nie może utemperować nawet minister Rostowski. Prawo do tego ma jedynie parlament.
Właśnie ze względu na tak uprzywilejowaną pozycję instytucje te nazywa się potocznie świętymi krowami. Jest jeszcze inny powód – z roku na rok głębiej sięgają do państwowej kasy. Nie inaczej jest tym razem. Jeżeli przyszłoroczne budżety świętych krów zostałyby bezkrytycznie zaakceptowane przez Sejm, ich łączne wydatki – jak obliczył DGP – urosłyby o niemal 80 mln zł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.