W Europie azjatyckiego cudu nie będzie. I bardzo dobrze

Widok z Victoria Peak w Hongkongu
W Azji pociąga nas nie tylko rozmiar gospodarczego sukcesu, ale przede wszystkim szybkość, z jaką udało się go osiągnąć. ShutterStock
4 września 2015

Skończmy z marzeniami, że uda nam się w środku Europy powtórzyć azjatycki cud. Nie będziemy drugą Koreą. Ale to dobrze. A nawet bardzo dobrze.

Na początek trzeba przyznać, że sentyment za azjatyckim modelem wzrostu jest uzasadniony, bo opiera się na twardych danych. Korea Południowa po zakończeniu wojny z Północą w 1953 r. była jednym z najbiedniejszych państw na świecie. PKB na głowę mieszkańca wynosił wtedy 63 dol., co w światowej klasyfikacji plasowało kraj poniżej Demokratycznej Republiki Konga. Ponad 50 lat później, w 2011 r., kraj pod względem bogactwa prześcignął Unię Europejską z PKB per capita wyrażonym w parytecie siły nabywczej o wartości niemal 32 tys. dol. Nie trzeba dodawać, jak przez ten czas niewiele zmieniła się sytuacja w byłej belgijskiej kolonii.

Pozostało 94% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.