Firmy wróciły do masowych cięć zatrudnienia. Ale nie jest to systemowy problem gospodarki – twierdzą ekonomiści.
Statystyki dotyczące zwolnień grupowych kładą się cieniem na optymistycznym obrazie polskiego rynku pracy. Po kilku latach spadku liczby pracowników zwalnianych w tym trybie ubiegły rok przyniósł niemiłą niespodziankę. Według danych udostępnionych DGP przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pracodawcy zgłosili w tym czasie do zwolnienia 35,1 tys. osób, o 42 proc. więcej niż rok wcześniej. Jeszcze gorzej wygląda liczba faktycznie przeprowadzonych zwolnień grupowych – objęły w sumie 22,4 tys. osób, co rok do roku oznacza wzrost o 54 proc.
Zważywszy że stopa bezrobocia na przestrzeni 2016 r. spadła z ponad 10 proc. w styczniu do nieco ponad 8 proc. w grudniu, ekonomiści podchodzą do informacji o zwolnieniach grupowych spokojnie i nie traktują ich w kategoriach systemowego problemu gospodarki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.