To nie raporty, to wypełnione formularze

19 maja 2008

Minął sezon publikacji raportów finansowych. Większość spółek giełdowych powinna nauczyć się je pisać.

Nie chcę teraz oceniać, czy wyniki były lepsze czy gorsze niż rok temu i jak się miały do oczekiwań. Chcę opisać swe wrażenia z lektury kilkudziesięciu dość losowo wybranych sprawozdań finansowych spółek spoza grona największych firm giełdowych. A te wrażenia są mieszane z przewagą negatywnych.

W początku polskiej transformacji, w jednej z salek Hotelu Europejskiego w Warszawie, za jakieś pomocowe pieniądze z USA zorganizowane zostało dla dziennikarzy szkolenie z czytania raportów finansowych. Miałem w nim przyjemność uczestniczyć. Amerykańcy prelegenci tłukli nam do głów, jak ważne są raporty spółek, i te kwartalne, i te roczne. Przekonywali, że są kompendium wiedzy o spółkach, o ich produktach i sytuacji finansowej oraz rynkowej. A wszystko to pokazywano nam na przykładzie niesamowicie kolorowego, ale niezmiernie merytorycznego raportu rocznego firmy Ben & Jerry, producenta lodów.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.