Niektóre giełdy światowe dobrze radzą sobie z problemem manipulacji na fixingu. Warto, żeby GPW wzięła z nich przykład.
Na GPW 4 lutego 2004 r. na rynku kontraktów terminowych doszło do świadomej manipulacji. Poprzez podstawioną firmę z raju podatkowego pracownicy jednego z biur maklerskich (wcześniej prawdopodobnie manipulując przy systemie informatycznym) dokonali pozornie pomyłkowych transakcji, żeby zarobić, dzięki wcześniejszemu ustawieniu zleceń kupna i sprzedaży na odpowiednich poziomach.
Aktywni uczestnicy i obserwatorzy rynku, nie wiedząc jeszcze o mechanizmie manipulacji, nie mieli wątpliwości co to tego, że nastąpiła. Wątpliwości nie miał - a nawet twierdził, że nie była to manipulacja tylko pomyłka - tylko organizator obrotu, czyli GPW. Ówczesny prezes Wiesław Rozłucki konsekwentnie powtarzał, że nie ma dowodów na manipulację (aż do raportu KNF) i w związku z tym nie ma powodów do choćby anulowania zleceń (co zastosowano kilkakrotnie na europejskim rynku kontraktów terminowych EUREX).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.