Tomahawki wiosny nie czynią. Modernizacja uzbrojenia to proces niekoniecznie skazany na sukces

Tomahawk wyprodukowany przez koncern Raytheon
Tomahawk wyprodukowany przez koncern RaytheonWikimedia Commons
20 marca 2015

Nowy sprzęt dla wojska? Być może. Ale nie na pewno. I za kilka lat. Modernizacja uzbrojenia to proces niekoniecznie skazany na sukces.

Publikacja DGP dotycząca chęci kupienia przez polską armię amerykańskich pocisków manewrujących Tomahawk (pierwszi opisaliśmy działania resortu obrony) wywołała burzę. Przez dwa dni media i politycy wałkowali temat na wszelkie możliwe sposoby. Ponoć niektórzy zastanawiali się, czy warto uzbroić je w głowice nuklearne. Było tak hurraoptymistycznie, że lada moment uwierzymy w to, że nasze wojsko jest najlepsze na świecie. Wydaje się jednak, że niczym pogłoski o śmierci Marka Twaina, tak doniesienia o tym, że wkrótce nasi żołnierze będą dysponować nowoczesnym sprzętem, są przesadzone.

Pozostało 95% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.