Z zaciekawieniem czytam pracę dwóch młodych amerykańskich ekonomistów Suresha Naidu (Columbia) i Noama Yuchtmana (Berkeley). Co prawda zajmują się historią rynków pracy w czasach rewolucji przemysłowej. Ale ostatnio coraz śmielej przerzucają z niej mosty do współczesności.
Duet Naidu-Yuchtman debiutował kilka lat temu pracą na temat stosunków zatrudnienia w Wielkiej Brytanii w drugiej połowie XIX wieku. Pisząc ją, ekonomiści zagrali trochę na nosie tym wszystkim, którzy uważają, że co jak co, ale przynajmniej wolność gospodarcza była wtedy na dużo wyższym niż dziś poziomie. Tymczasem ekonomiści przypomnieli, że na Wyspach aż do 1875 r. istniało prawo (master & servant law), na mocy którego pracodawca mógł karnie ścigać pracownika, jeżeli ten złamał zasady kontraktu. Na przykład umówił się, że będzie pracował rok, a pracę porzucił po kilku miesiącach. Albo domagał się podwyżki na drodze akcji strajkowej. Wiemy, że w latach 1858–1875 przed brytyjskie sądy trafiło 10 tys. takich spraw. Które działały rzecz jasna jako straszak dla całego rynku pracy.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.