Udrożnienie najdłuższej polskiej rzeki, która ma się stać „barkostradą”, pochłonie kilkadziesiąt miliardów złotych. Czy to ma sens?
Według szacunków udział śródlądowego transportu wodnego w całości przewozów w Polsce to obecnie zaledwie 0,5 proc. – Będziemy dążyć, by zwiększył się do 10 proc. – przyznał niedawno Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju.
Udrożnienie rzek to jeden z priorytetów rządu, który zadanie to powierzył Ministerstwu Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Na rzeczne autostrady musi znaleźć gigantyczne środki, bo przez lata nie inwestowano w szlaki wodne. Największą kwotę, przynajmniej 30 mld zł, ma pochłonąć użeglownienie Wisły od Warszawy do portów Trójmiasta. Wkrótce Zarząd Morskiego Portu Gdańsk wybierze firmę, która przygotuje szczegółową koncepcję działań obejmujących inwestycje w odnogę do Zalewu Wiślanego oraz połączenia z Białorusią. 22 lutego ujawnione zostaną oferty projektantów. Umowa będzie podpisana w kwietniu, a szczegółowa koncepcja ma być gotowa do końca 2019 r. Wtedy poznamy zakres prac i szczegółowe koszty. Według ekspertów udrożnienie dolnej Wisły to koszt od 31 do 55 mld zł. Mogłoby ono zatem przekroczyć wartość budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego (ok. 31–35 mld zł).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.