Ile spraw pani wygrała?.... Żadnej – te słowa pochodzące z „Adwokatki” (reż. Rachel Leah Jones, Philippe Bellaiche) wyryły się w mojej pamięci chyba na zawsze. Bohaterką jest żydowska adwokat Lea Tsemel, która od 50 lat broni więźniów politycznych. Feministki, fundamentalistów, pokojowych demonstrantów, uzbrojonych bojowników. Łączy ich to, że są Palestyńczykami. Na tle dziesięcioleci konfliktu izraelsko-palestyńskiego i nastrojów społecznych, jakie ten ze sobą niesie, to prawdziwy heroizm. Nic zatem dziwnego, że izraelska adwokat została przez media ochrzczona „Adwokatem diabła”.
Sama Tsemel mówi, że broni jedynie tych, którzy walczą o wolność. To jej wewnętrzna granica, która decyduje o tym, czyjej obrony jest się w stanie podjąć. I tu kolejny cytat. „Izraelczycy mają śmigłowce i rakiety, a Palestyńczycy mają tylko siebie i bardzo prymitywne domowe materiały wybuchowe. Ich ciała to ich jedyna broń…”. Dla tych, dla których słowa „bojownik” i „terrorysta” różnią się jedynie w warstwie semantycznej, taka wypowiedź to zapewne obrazoburstwo. Podobnie jak to, że takich ludzi ktokolwiek dobrowolnie chce bronić.