zaloguj się do e-DGP
statystyki

Le Pen po zamachach krytykuje władze Norwegii

skomentuj

Jean-Marie Le Pen, symbol skrajnej prawicy we Francji i założyciel Frontu Narodowego, krytykuje władze i społeczeństwo Norwegii za naiwność w obliczu imigracji. Komentarz padł tydzień po zamachach w Norwegii, w których prawicowy ekstremista zabił 77 ludzi.

Publikacja: 30 lipca 2011, 17:44 Aktualizacja: 30 lipca 2011, 17:53

82-letni Le Pen oświadczył, że zorganizowane 22 lipca przez Andersa Behringa Breivika zamachy są zapewne dziełem "szaleńca", ale jednocześnie wskazał na winę norweskich władz i społeczeństwa. Breivik był w przeszłości członkiem norweskiej skrajnej prawicowej Partii Postępu.

"Co uderza mnie jeszcze bardziej, to naiwność i bezczynność norweskiego rządu" - oświadczył w blogu wideo, zamieszczonym w piątek na stronie internetowej nacjonalistycznego Frontu Narodowego. Jak ocenił, najpoważniejsza wina polega na tym, że "władze Norwegii i społeczeństwo były uśpione i nie wzięły pod uwagę globalnego zagrożenia masową imigracją, która jest głównym napędem tego zabójczego szaleńca, ale także terroryzmu, co jest zjawiskiem światowym".

Zapytany o te słowa w sobotę Le Pen powiedział Reuterowi, że nie chciał zbagatelizować czynów Breivika, ale jest krytyczny wobec odpowiedzi władz na ataki.

"To oczywiste, że odpowiedzialność za te zabójstwa ponosi morderca, ale dostrzec można także pewną słabość podstawowej ochrony ludzi w cywilizowanym kraju" - tłumaczył. "To, że policji zajęło 1,5 godziny, żeby przejechać kilkaset metrów z Oslo" - mówił Le Pen.

Po zdetonowaniu bomby w Oslo Breivik udał się na oddaloną ok. 40 km od stolicy wyspę Utoya, gdzie trwał obóz letni organizowany przez Norweską Partię Pracy premiera Jensa Stoltenberga. W strzelaninie na wyspie zginęło 69 osób, a w wybuchu w Oslo - osiem. Po zamachach pojawiły się głosy krytyczne, według których interwencja policji na wyspie była spóźniona.

Córka Le Pena, Marine, obecna przewodnicząca Frontu Narodowego i kandydatka w wyborach prezydenckich w 2012 roku, nie skomentowała wydarzeń w Norwegii.

Inny antyimigracyjny polityk, przywódca holenderskiej Partii na Rzecz Wolności (PVV) Geert Wilders oświadczył w tym tygodniu, że "gardzi wszystkim, co Breivik popiera, i wszystkim, co zrobił".

Z kolei skrajnie prawicowa austriacka Partia Wolności usunęła ze swoich szeregów jednego z posłów, który powiedział, że w Europie islamiści atakowali "tysiąc razy częściej" niż Breivik.

Komentarze: 1

  • 1: Każdy ma swoje miejsce na ziemi z IP: 89.206.33.* (2011-07-30 20:28)

    Czy ma być tak że cały świat zjedzie się do Europy czy USA bo tutaj jest "dobrobyt"
    Nie trzeba być silnie na prawo w swoich poglądach żeby zauważyć że przynależność do określonego miejsca na ziemi przez całe wieki była tak silna że wycisnęła swoje piętno nawet na kolorze skóry.
    Przez to że źle się dzieje tu i tam bo głód choroby i wojny nie trzeba uciekać od problemów i emigrować tylko tworzyć (m.in.przez pracę) takie warunki jak tworzono je w Europie i USA.
    Czyż w Europie nie było wojen (aż dwie światowe i sporo pomniejszych konfliktów) ?
    Był też głód, epidemie kryzysy gospodarcze i co tam jeszcze można wycierpieć ale zdecydowana większość nie uciekła z tego powodu do Arabii Saudyjskiej na Bliski Wschód czy Afryki aby budować tam nowy ład.
    Każde Państwo na ziemi ma pewne atuty (np bogactwa naturalne ale są i inne) i to powoduje że nie jest na straconej pozycji.
    Jeśli ma być jednak tak że Europa zapełni się obcymi i oni zaczną narzucać swoje warunki to raczej wątpię aby europejczycy wytrzymali nerwowo.
    MiRy

Twój komentarz
Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Sonda:

Czy prezydent powinien podpisać ustawy reformujące system emerytalny

Galerie zdjęć

Po godzinach - serwis w wolnej chwili

Zapisz się na bezpłatny newsletter