Łzy posłanki PiS Beaty Kempy przerwały w środę rano posiedzenie hazardowej komisji śledczej. Płacz posłanki miał wywołać przewodniczący komisji Mirosław Sekuła (PO), odmawiając jej urlopu i używając wobec niej sformułowania "do roboty". Zachowanie Sekuły Kempa określiła jako chamskie.
Tuż po rozpoczęciu środowego posiedzenia komisji jej przewodniczący zarządził kilkuminutową przerwę. Stało się to po tym, gdy Kempa - która miała przedstawić swoje wnioski dotyczące konfrontacji Donalda Tuska i Mariusza Kamińskiego - rozpłakała się.
Sekuła mówił podczas przerwy dziennikarzom, że nie zna powodu takiej reakcji posłanki. Powiedział, że nie jest psychologiem, a kobiece łzy są nieprzewidywalne.
Później Kempa ujawniła, że jej łzy wywołały ostre słowa Sekuły, gdy poprosiła go o przesunięcie prac komisji o tydzień, gdyż chce wyjechać w tym czasie na urlop. Przewodniczący miał odmówić i zasugerował, by posłanka wzięła się do roboty.
"Zastanawiam się, czy coś się nie dzieje z panem przewodniczącym Sekułą. Ja dłużej z nim już nie potrafię pracować. Pan przewodniczący zachowuje się jak ekonom z batem, nie potrafi uszanować godności kobiety, jest to pierwszy tak chamski przypadek w historii" - powiedziała Kempa dziennikarzom.
Z kolei Bartosz Arłukowicz (Lewica), który był świadkiem tej scysji nazywa ją "twardą rozmową". "Mam wrażenie, że dobrze, że tam byłem. Stałem między nimi. Musiałem uciekać, żeby nie oberwać odłamkiem" - żartował.
Poseł dodał jednak, że "zaganianie posłanki PiS do roboty" było nieuzasadnione. "Pracujemy bardzo ciężko, od bardzo wielu miesięcy, po kilkanaście godzin na dobę. W związku z tym te emocje sięgają zenitu" - ocenił.
Sekuła przyznał później, że odmówił prośbie Kempy o urlop i użył słów "do roboty", ale nie chciał jej urazić. "Jeżeli panią to uraziło, najmocniej przepraszam" - powiedział.
Dodał jednak, że nie czuje, aby w czymś uchybił Kempie, gdyż posłowie mają przerwę dopiero po ostatnim posiedzeniu Sejmu. "Jeżeli ktoś chce wyjechać wcześniej na urlop, ma do tego prawo, ale nie ma prawa żądać od przewodniczącego, żeby on dostosował plan pracy komisji do swoich planów urlopowych" - stwierdził Sekuła.
1: ala z IP: 79.163.222.* (2010-07-21 15:47)
I TO SIE CHWALI NARESZCIE PANIE SEKULA STANELES NA WYSOKOSCI ZADANIA TAK JEST DO ROBOTY KEPA A TWOJ PLACZ MOZESZ ZOSTAWIC ZA DRZWIAMI URLOP WEZ SOBIE W GRUDNIU CHCIALAS PRACOWAC W KOMISJI TO PRACUJ BO TO SA MOJE PIENIADZE I TO NIE MALE CHOCIAZ RAZ DOBRALI SIE KEPIE DO TYLKA
2: nanook z IP: 87.206.58.* (2010-07-21 16:06)
Gdyby panią Kempę cechowała subtelność to rozumiem - ale sama używała tych samych metod wobec świadków. Chyba prezes PiS-u już jej nie lubi - bo prezes już nikogo nie lubi - i to jedynie taka projekcja uczuć
3: Rychardo z IP: 83.15.11.* (2010-07-21 16:13)
ALA ty to musiałaś być "pracusiem" - tak bez urlopu. Tyłka pani Kępy nie widziałem i chyba nie o Jej tyłek chodzi , a p. Chlebowskiego - sprawa i tak zostanie zamieciona pod dywan bo przecież wszystko na to wskazuje , żeby sprawę wyciszyć . A pan Chlebowski gdzieś tam z koleżkami znowu się pojawi w polityce.
4: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-07-21 16:45)
Pan posel Miroslaw Sekula jest dobrym poslem, zas Pani Beata Kempa dobra poslanka. Nalezy rozumiec ze przemeczenie na wszystkich tak podzialalo poniewaz komisja zobowiazala sie do ekspresowego tempa wykonania prac w rekordowo krotkim czasie. Po za tym komisja przesluchujac wszystkich swiadkow wykonala zadanie tak jak obiecala.
5: kaki z IP: 213.25.175.* (2010-07-21 18:09)
Pan Przewodniczacy przeprosil Pania poslanke Beate.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.