Elita czy nominaci? Historia sędziów Trybunału Konstytucyjnego

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński oraz sędziowie: Teresa Liszcz, Mirosław Granat i Marek Kotlinowski (z prawej) podczas ogłoszenia werdyktu
Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński oraz sędziowie: Teresa Liszcz, Mirosław Granat i Marek Kotlinowski (z prawej) podczas ogłoszenia werdyktu w 2015 r.Dziennik Gazeta Prawna
dzisiaj, 11:30

Trybunał Konstytucyjny miał być elitą prawniczych elit III RP. Przez trzy dekady w jego składzie zasiadali najwybitniejsi profesorowie i sędziowie. Z czasem jednak nominacje zaczęły coraz silniej podlegać logice polityki. Jak zmieniał się skład TK i co to mówi o państwie?

Zarówno ustawa z 29 kwietnia 1985 r. o Trybunale Konstytucyjnym, jak i ustawa z 1 sierpnia 1997 r. o TK oraz ustawa z 30 listopada 2016 r. o statusie sędziów Trybunału wprowadzają wymóg formalny, aby sędzią trybunalskim mogła zostać osoba posiadająca kwalifikacje wymagane do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. Niektóre regulacje dorzucały też kryterium „wyróżniającej się wiedzy prawniczej”.

Z uwagi na rolę ustrojową, jaką pełni Trybunał Konstytucyjny w systemie ustrojowym państwa, wskazane powyżej wymogi formalne powinny być traktowane jako absolutnie minimalne: nie sufit, ale podłoga w piwnicy. Oto bowiem kilkoro prawników ma moc przekreślenia dorobku demokratycznie wybranych organów: Sejmu, Senatu, Prezydenta – przez orzekanie o niezgodności ustawy z Konstytucją (skądinąd wiele norm konstytucyjnych to klauzule generalne). Dlatego orzekanie w TK to olbrzymia odpowiedzialność. Sędziami Trybunału powinny być wyłącznie największe autorytety prawnicze o najwybitniejszym dorobku naukowym. Przy czym profesura z zakresu nauk prawnych to tylko cenzus specjalistycznej wiedzy, a nie test próby charakteru.

Sędziowie trybunalscy z czerwonymi legitymacjami

W związku z powyższym sędziami trybunalskimi nie powinni być homines novi, ludzie spoza porządku. Rękojmią wyboru powinno być wcześniejsze długoletnie pełnienie urzędów publicznych. Niewątpliwie wśród kandydatów powinni być rozpatrywani najwybitniejsi intelektualiści, a zarazem niekwestionowane autorytety moralne, osoby o najwybitniejszym dorobku społecznym. Top of the top świata prawniczego. Urząd sędziego trybunalskiego to nie synekura, którą może zająć każdy półprawnik, półpolityk, który formalnie spełnia wymagania ustawowe. Sędzia trybunalski powinien mieć autorytet, który da mu odporność na wpływy polityczne.

Trybunał Konstytucyjny w Polsce powołano ustawą z 29 kwietnia 1985 r. Na początku swego istnienia badał on zgodność polskiego prawa z Konstytucją PRL. Tą samą, której redakcję pierwotnego tekstu przeprowadzał nie byle kto, bo własną ręką generalissimus Józef Wissarionowicz Stalin. W preambule Konstytucji z 22 lipca 1952 r. było odwołanie do „zaszczytnej” roli Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego. Kadencja pierwszego składu TK otworzyła się i trwała dalej w okresie mocno schyłkowego PRL. Sędziowie trybunalscy byli posiadaczami czerwoniutkich legitymacji partyjnych PZPR. Wszak sama konstytucja stanowiła, że „przewodnią siłą polityczną społeczeństwa w budowie socjalizmu jest Polska Zjednoczona Partia Robotnicza”. Zatem bez członkostwa w partii nie można było robić wyższej kariery w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Bez znaczenia, czy członkostwo było „ideowe”, czy „taktyczne”.

Profesorowie prawa w Trybunale Konstytucyjnym III RP

Jednakże organ powołany w PRL, o potencjalnie poważnej funkcji ustrojowej, nie mógł być przesadnie samodzielny. Dlatego czasy PRL nie mogą być wzorcem do naśladowania i ważne jest to, co działo się z TK już po przełomie Okrągłego Stołu. W 1989 r. w skład Trybunału zostali powołani: cywilista prof. dr hab. Tomasz Dybowski; administratywista i finansista prof. dr hab. Wojciech Łączkowski; karnista prof. dr hab. Andrzej Zoll, który był także prezesem TK w latach 1993-1997.

W roku 1993 nastąpiło odnowienie części składu TK. Ferdynand Rymarz nie miał za sobą kariery naukowej. Zawodowo „od prokuratury do adwokatury”. Przed nominacją trybunalską był m.in. zastępcą prokuratora generalnego. Stefan Jaworski również nie był akademikiem. Był za to wieloletnim prokuratorem i… działaczem ruchu ludowego. Prof. dr hab. Błażej Wierzbowski był specjalistą prawa rzymskiego, cywilnego i rolnego. Wybitnymi konstytucjonalistami byli prof. dr hab. Wojciech Sokolewicz, prof. dr hab. Zdzisław Czeszejko-Sochacki, prof. dr hab. Lech Garlicki (także sędzia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka). Prof. dr hab. Janusz Trzciński (wiceprezes TK w latach 1993-2001) był z kolei wybitnym administratywistą i późniejszym prezesem NSA.

Kolejne odnowienie składu miało miejsce w roku 1994. Do godności trybunalskiej powołany został prof. dr hab. Krzysztof Kolasiński (dyrektor Instytutu Prawa Cywilnego Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, kierownik Katedry Prawa Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, wcześniej sędzia Sądu Apelacyjnego i sędzia Sądu Najwyższego). W roku 1995 nominację trybunalską odebrała Jadwiga Skórzewska-Łosiak (wieloletni sędzia, adwokat, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości). Nominacje do TK nie są zatem przypadkowe. Wśród sędziów dominują uznani profesorowie prawa.

W dniu 2 kwietnia 1997 r. uchwalono obecną Konstytucję. To otwiera nową epokę w historii TK. W roku 1997 do składu Trybunału powołano: sędziego NSA prof. dr hab. Teresę Dębowską-Romanowską; sędziego NSA prof. dr hab. Mariana Zdyba. Dalej wymienić należy wybitnych cywilistów: prof. dr hab. Marka Safjana (prezesa TK w latach 1998-2006, późniejszego sędziego Trybunału Sprawiedliwości UE); prof. dr hab. Birutę Lewaszkiewicz-Petrykowską; prof. dr hab. Andrzeja Mączyńskiego (wiceprezesa TK w latach 2001-2006). W roku 1997 nominację trybunalską otrzymał Wiesław Johann. W 1998 r. nominację uzyskał konstytucjonalista dr hab. Jerzy Ciemniewski, a w 1999 r. Jerzy Stępień (prezes TK w latach 2006-2008). Wiesław Johann i Jerzy Stępień byli w swej prawniczej karierze nauczycielami akademickimi, choć bez stopni i tytułów naukowych.

Kolejne otwarcie miało miejsce w roku 2001. Sędzia trybunalski Janusz Niemcewicz (wiceprezes TK w latach 2006-2010) to wieloletni adwokat. Nominowano wówczas znanych konstytucjonalistów: prof. dr hab. Mariana Grzybowskiego, dr hab. Mirosława Wyrzykowskiego, finansistę prof. dr hab. Marka Mazurkiewicza (wiceprezesa TK w 2010 roku), sędziego NSA dr Bohdana Zdziennickiego (prezes TK w latach 2008-2010). W 2002 r. skład Trybunału poszerzyła wybitna cywilistka prof. dr hab. Ewa Łętowska. Kolejną nominację trybunalską otrzymał prof. dr hab. Adam Jamróz (2003). I tak powinna wyglądać dalej historia TK. Nudny wręcz korowód prawniczych prymusów.

Polityczne nominacje i początek kryzysu Trybunału

W 2006 roku okazało się, że może być inaczej. Nagle nominacje trybunalskie stały się przedmiotem zainteresowania nawet ze strony tabloidów. Niespodzianie okazało się, że dzięki poparciu politycznemu sędzią trybunalskim może zostać prawnik – co prawda spełniający wymogi formalne – choć bez żadnych spektakularnych osiągnięć naukowych czy społecznych. Mogłoby się wydawać, że baza kandydatów do TK to grupa kilkunastu, może kilkudziesięciu osób w Polsce. Po roku 2006 okazało się, że zaplecze kandydackie jest dużo, dużo większe. Kandydatów na sędziów zgłaszały kluby parlamentarne. Jeżeli za kandydaturą nie stała zebrana na dzień powołania, obiektywnie weryfikowalna praca naukowa kandydata, dorobek orzeczniczy z NSA, SN, nienaganna służba publiczna, to, co mogło być motywacją dla wyboru takiej czy innej osoby? Czy było to zaufanie klubu parlamentarnego? Sędziowie trybunalscy nie pełnią jednak urzędu, reprezentując interes partii politycznej.

Lidia Bagińska, rekomendowana przez Samoobronę, jako prawniczka zajmowała się wekslami. Co ciekawe, w tej partii posłowie podpisywali weksle in blanco jako rękojmię ich lojalności. Ponadto było trochę niejasności co do rozliczeń z tytułu pełnienia funkcji syndyka przez Lidię Bagińską. Głośny był proces o ustalenie statusu trybunalskiego. Marek Kotlinowski, krakowski adwokat, był z kolei działaczem Ligi Polskich Rodzin. Z kolei adwokat Wojciech Hermeliński współpracował z Porozumieniem Centrum. W mojej ocenie otworzyło to pewien precedens na przyszłość.

W roku 2006 nominacje trybunalskie otrzymali także: wieloletnia dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej dr hab. Maria Gintowt-Jankowicz, dr hab. Zbigniew Cieślak, dr hab. Teresa Liszcz. Rok 2007 przyniósł kolejne odnowienia kadencji. Sędziami trybunalskimi zostali: prof. dr hab. Mirosław Granat i prof. dr hab. Andrzej Rzepliński (prezes TK w latach 2010-2016). Prof. dr hab. Stanisław Biernat (wiceprezes TK w latach 2010-2017) został powołany w roku 2008.

88 profesorów i ojczyzna zgubiona!

A może swoista „urawniłowka” składu Trybunału była potrzebna? Może należało rozwodnić skład profesorski? Jak mawiano: „Acht und achtzig Professoren – Vaterland, Du bist verloren” (88 profesorów i ojczyzna zgubiona!). Jeżeli doszukiwać się pozostałości feudalizmu, to jego enklawy poukrywały się właśnie gdzieś w uniwersytetach.

Czy dzięki nominacjom – głównie, jak się wydaje, wobec klucza sympatii partyjnych – orzeczenia TK stały się mądrzejsze? Czy były bardziej życiowe i bliższe potrzebom społecznym? Czy szybciej je wydawano? Czy Trybunał Konstytucyjny potrzebuje „czynnika społecznego”, skoro jest tzw. sądem prawa?

W roku 2010 sędziami trybunalskimi zostali: prof. dr hab. Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, wieloletni działacz Naczelnej Rady Adwokackiej Stanisław Rymar, prof. dr hab. Piotr Tuleja, prof. dr hab. Marek Zubik. W roku 2011 do TK dołączyła prof. dr hab. Małgorzata Pyziak-Szafnicka i prof. dr hab. Andrzej Wróbel. Prof. dr hab. Leon Kieres uzupełnił skład Trybunału w roku 2012.

Katastrofa z 2015 roku i sędziowie-dublerzy

Katastrofa przyszła w roku 2015. Partia oddająca władzę wybrała pięciu sędziów trybunalskich, przy czym dwóch „na zapas”. Praktykę tę potępił sam TK, przy czym urzędujący prezydent nie wręczył nominacji trybunalskich prawidłowo wybranym trzem sędziom. W porze nocnej wręczył natomiast nominacje sędziom wybranym przez partię, która przejęła władzę. Można to umownie nazwać początkiem kryzysu praworządności w Polsce w pierwszej połowie XXI wieku. Trudno to jakoś racjonalizować. Nie jacyś zewnętrzni wrogowie (Rosja, Niemcy czy Szwecja), ale Polacy sami sobie zaczęli niszczyć swoje własne państwo.

Prezes Rady Ministrów – wobec konfliktu partii przyjmującej władzę z TK – przestał ogłaszać wyroki Trybunału. Prezes TK za to nie obsadzał w składach orzekających tzw. sędziów-dublerów.

W roku 2015 w skład Trybunału weszli: prof. dr hab. Lech Morawski, prof. dr hab. Henryk Cioch, prof. dr hab. Mariusz Muszyński (wiceprezes TK w latach 2017-2023). Kolejno powołany Piotr Pszczółkowski miał za sobą dorobek w postaci wykonywanego zawodu adwokata (był m.in. umocowany przez „rodziny smoleńskie”). Julia Przyłębska miała raczej niewielkie doświadczenie sądowe (prezes TK w latach 2016-2024). Dodajmy, że ocena działalności sędziowskiej Julii Przyłębskiej daleka była od entuzjazmu.

W roku 2016 zostali powołani ponadto: prof. dr hab. Zbigniew Jędrzejewski i prof. dr hab. Michał Warciński, a w roku 2017 prof. UKSW dr hab. Grzegorz Jędrejek, dr hab. Justyn Piskorski, dr Andrzej Zielonacki. W roku 2018 dr hab. Jarosław Wyrębak, a w roku 2019 prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz; wraz z nimi: były prokurator Stanisław Piotrowicz, prof. dr hab. Jakub Stelina oraz dr hab. Wojciech Sych.

W roku 2020 w skład Trybunału wszedł adwokat i samorządowiec Bartłomiej Sochański (wiceprezes TK) oraz prof. dr hab. Rafał Wojciechowski. Ostatnią nominację otrzymał w 2022 r. Bogdan Święczkowski – aktualny prezes TK.

Nadużywając trochę patosu, tysiąc lat państwa polskiego patrzy na to, co się stanie z TK. Czy uda się zatrzymać jego psucie?

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.