Aktywistki ze Stowarzyszenia Uszaty Lublin siłą próbowały odebrać zwierzęta z muzealnej zagrody, co spotkało się z natychmiastową reakcją dyrekcji. Na miejscu pojawiła się policja, a w powietrzu wiszą oskarżenia o bezprawne wtargnięcie i znęcanie się nad zwierzętami. Kto w tym sporze ma rację?
Akcja w samym sercu skansenu. „Weszły bez pozwolenia”?
Do zdarzenia doszło w sobotę 9 maja 2026 roku. Grupa aktywistek ze Stowarzyszenia Uszaty Lublin, zajmującego się pomocą zwierzętom, weszła w Muzeum Wsi Lubelskiej do zagrody z królikami i rozpoczęła ich odławianie. Twierdziły, że zwierzęta są chore i przetrzymywane w złych warunkach. Dyrekcja skansenu nie ma wątpliwości — działania kobiet były bezprawne.
Drastyczne relacje aktywistek. „Zwierzęta były ranne”
Zupełnie inną wersję wydarzeń przedstawia Stowarzyszenie Uszaty Lublin. Aktywistki przekonują, że interweniowały po zgłoszeniu od jednej ze zwiedzających osób, która miała zauważyć ranne i chore króliki. Jak relacjonują, działały jawnie, za wiedzą pracowników skansenu i w obecności obsługi.
Nagły zwrot akcji. Na miejsce wezwano policję
Spór eskalował, gdy kobiety chciały zabezpieczyć zwierzęta i wynieść je w klatkach. Na miejsce została wezwana policja. Aktywistki podkreślają, że to one wezwały służby. Ostatecznie króliki wróciły do zagrody po decyzji Powiatowego Inspektora Weterynarii.
Dyrekcja muzeum nie przebiera w słowach: Będzie pozew
Obie strony wzajemnie oskarżają się o manipulowanie faktami i przekroczenie uprawnień. W oficjalnym oświadczeniu muzeum oskarża aktywistki o wtargnięcie na teren placówki. Zapowiedziano też kroki prawne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu