Weto wobec programu SAFE to skrajna nieodpowiedzialność [OPINIA]

transmisja orędzia prezydenta Karola Nawrockiego
Prezydent Karol Nawrocki wetuje program SAFEPAP / Maciej Kulczyński
dzisiaj, 21:34

Dawno, dawno temu Polska była krajem, w którym mimo absurdalnie nieraz ostrego sporu politycznego panowała przynajmniej ogólna zgoda co do tego, że bezpieczeństwem nie powinno się kupczyć. Prezydent Karol Nawrocki swoim wetem wobec programu SAFE ostatecznie ją przekreślił. I zrobił to w najgorszym możliwym momencie.

Wydawać by się mogło, że gdzie jak gdzie, ale w jedynym państwie Sojuszu Północnoatlantyckiego, które graniczy jednocześnie z Białorusią, Rosją i Ukrainą, świadomość istniejących zagrożeń powinna przekładać się na każdą podejmowaną decyzję polityczną. Że każdy polski polityk, a już na pewno prezydent, premier czy minister spraw zagranicznych, powinien mieć w pamięci nie tylko 24 lutego 2022 r. i rosyjski atak na Ukrainę, ale też poprzedzającą tamten czarny dzień datę 17 grudnia 2021 r., gdy Kreml przekazał Amerykanom ultimatum. W tym ultimatum byliśmy też my. Rosja zażądała usunięcia z Polski (i innych państw wschodniej flanki NATO) obcych żołnierzy i instalacji wojskowych. Zachód powiedział „nie”. Rosja rozpoczęła inwazję.

SAFE na ołtarzu bieżącej polityki

Tymczasem im dłużej trwa rosyjsko-ukraińska wojna, tym częściej na pierwszy plan wysuwa się strategia znana z filmu „Nie patrz w górę” Adama McKaya. Widzieliśmy to podczas ostatniej kampanii wyborczej, w której politycy – i ci z prawego marginesu, i ci z głównego nurtu – prześcigali się w pomysłach, jak sprawniej uderzyć w ukraińskich uchodźców wojennych. Tym razem na ołtarzu polsko-polskiej wojny prezydent złożył najtańszy i zarazem największy program finansowania sił zbrojnych w historii. Logikę płynącą za tym wetem trudno będzie wytłumaczyć jakiemukolwiek obserwatorowi z zewnątrz. Przypomina się XVIII-wieczne blokowanie przez szlachtę opodatkowania armii. Trudno będzie też takiemu obserwatorowi poważnie traktować słuszne skądinąd ostrzeżenia przed rosyjskim zagrożeniem. Skoro Rosja tak nam zagraża, to dlaczego nie chcemy 200 mld zł z SAFE?

Choćbyśmy wybrali niepatrzenie w górę, ta rosyjska asteroida nie zniknie. Tak się złożyło, że weto Karola Nawrockiego zbiegło się w czasie z początkiem prac legislacyjnych nad ustawą poszerzającą możliwość użycia rosyjskiej armii za granicą. Wykraczają one daleko poza międzynarodowe zobowiązania Federacji Rosyjskiej, o Karcie Narodów Zjednoczonych nie wspominając, ale Moskwa akurat w imię „suwerennej demokracji” nigdy się nimi nie przejmowała. Ustawa, jeśli przejdzie, pozwoli armii na użycie siły w obronie rosyjskich obywateli za granicą „w przypadku ich aresztu lub sprawy karnej”. Może się okazać, że Kreml będzie zaraz dowodził, iż wysłanie specnazu do odbicia archeologa Aleksandra Butiagina, który czeka właśnie w polskim areszcie na decyzję sądu w sprawie ewentualnej ekstradycji na Ukrainę, było w pełni legalne.

Rosja nie blefuje

Rosja może poszukać swojej szansy w ucieczce do przodu. Im głębszy będzie chaos wprowadzany przez Donalda Trumpa, im bardziej Ameryka będzie skupiać uwagę, a przede wszystkim siły i środki, na Iranie i jego okolicach, tym większe jest ryzyko, że Moskwa zdecyduje się przetestować art. 5 Traktatu waszyngtońskiego. Niekoniecznie do zmasowanej inwazji na państwa NATO, może „tylko” do ograniczonej interwencji pod fałszywą flagą na natowsko-rosyjskim pograniczu. Estoński wywiad alarmował niedawno o rosnącej skali produkcji amunicji artyleryjskiej. Trwają przymiarki do poszerzenia blokady w rosyjskim internecie – podobnie jak miało to miejsce u progu agresji na Ukrainę. Polska już teraz jest poddawana próbie tysięcy cyberataków, licznych aktów sabotażu i dywersji. Przylatywały już do nas drony i rakiety.

Coraz liczniejsi zachodni generałowie i politycy alarmują, że Rosja może eskalować zimną wojnę z Zachodem. Być może decyzja jeszcze nie zapadła – a być może taki scenariusz jest już przez Putina realizowany. W tej sytuacji każde opóźnienie w zbrojeniu Wojska Polskiego może mieć tragiczne skutki. Nie osłodzą ich ani skoki sondażowe (choć sondaże pokazują, że większość Polaków chciała skorzystania z SAFE), ani satysfakcja z zablokowania rządowi kolejnego sztandarowego projektu (choć gdyby Bruksela wymyśliła SAFE trzy lata wcześniej, PiS oparłoby całą kampanię parlamentarną na chwaleniu się załatwieniem 200 mld zł na armię). Imponderabiliów nie składa się na ołtarzu doraźnej polityki. To gorzej niż zbrodnia. – Cieszyć się z tego mogą jedynie nasi wrogowie – powiedział właśnie prezydent Nawrocki. Wyciągnąłem te słowa z kontekstu, ale za dobrze puentują dzisiejszy wieczór, by tego nie zrobić.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: GazetaPrawna.pl / Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.