W konferencji prasowej zorganizowanej we wtorek w Sejmie przez klub Koalicji Obywatelskiej oraz Instytut Obywatelski wzięli m.in. udział eksperci w obszarze energetyki.

Szef Instytutu Obywatelskiego Jarosław Makowski przekonywał, że "kryzys energetyczny jest faktem" i trzeba podjąć w związku z tym szereg działań doraźnych oraz długofalowych. Poinformował, że eksperci Instytutu Obywatelskiego przygotowali nową doktrynę bezpieczeństwa energetycznego, która opisuje działania pożądane, a także takiej, których należy unikać.

Wśród tych pierwszych są: zniesienie wszelkich barier rozwoju OZE, pobudzanie konkurencji w obszarze energii i paliw, wsparcie obywateli zagrożonych ubóstwem energetycznym bez względu na używaną przez nich technologię ogrzewania, rozwijanie produkcji pomp ciepła i magazynów energii, wsparcie gospodarstw domowych inwestujących w termomodernizację oraz przygotowanie planów awaryjnych na wypadek deficytu energii.

Reklama

Natomiast unikać należy, według ekspertów IO, marnowania przychodów z aukcji ETS, opóźniania rozwoju energetyki jądrowej, marnowania energii paliw w związku z paliwami niskiej jakości, nieuzasadnionych zysków koncernów energetycznych, a także dalszej monopolizacji sektora energetycznego.

Reklama

Ekspert Maciej Bando przekonywał, że jest możliwość redukcji kosztów ogrzewania poprzez program ocieplania budynków. Innym elementem pomocnym - dodał - byłoby przyspieszenie wdrażania norm w prawie budowlanym wskazujących ile mieszkanie lub dom potrzebuje energii. "70 kilowatogodzin rocznie na metr kwadratowy to jest norma, która jest dopuszczalna, która nie jest nowoczesna" - powiedział. Ale i tak ta norma, dodał, czasem nie jest przestrzegana. "Inna prosta rzecz do zrobienia na już, to aktywowanie programu doradców energetycznych w gminach" - powiedział Bando.

Wicedyrektor IO Andrzej Domański podkreślił z kolei, że trzeba skończyć z dzieleniem obywateli ze względu na to, jakie paliwo stosują do ogrzewania domów. "Dosyć dzielenia polskich rodzin na lepsze i gorsze, które opalają domy węglem i innymi środkami" - powiedział.

Inny z ekspertów rynku energetycznego Grzegorz Onichimowski przekonywał, że gdyby nie tzw. ustawa 10H z 2016 roku (określająca m.in. odległość elektrowni wiatrowych od zabudowań) "dziś w ogóle nie byłoby dyskusji na temat importu węgla, bo te 3-4 mln ton węgla byśmy zaoszczędzili dzięki energii wyprodukowanej przez farmy wiatrowe". "Wokół nieuchronnych nowelizacji tej ustawy toczy się dzisiaj jakaś dziwna gra polityczna" - ocenił.

Ponadto Onichimowski stwierdził, że "to co musi być zmienione, to miłość władzy do spółek skarbu państwa". "Energetyka musi znowu stać się konkurencyjną branżą" - dodał.

Senator KO i szef senackiej komisji ds. klimatu Stanisław Gawłowski powiedział, że "w obszarze energetyki mamy do czynienia ze swoistym snem wariata".

"Brakuje w Polsce kilku milionów ton węgla, rząd informuje, że spółki węglowe otrzymały polecenie importu węgla. Tymczasem od początku roku spółki węglowe, z których wszystkie są de facto spółkami skarbu państwa, wyeksportowały z Polski 1,6 mln ton węgla energetycznego. Przecież o wojnie było wiadomo od ubiegłego roku" - mówił Gawłowski.

Dodał, że minister klimatu i środowiska mówi o programie "Czyste powietrze", na który od 2018 roku wydano ponad 3 mld złotych. "Tymczasem tylko na podstawie jednej ustawy, która dotyczy wsparcia w obszarze węgla, rząd chce wydać 11 mld zł. Gdyby te pieniądze zostały przyznane na potrzeby dotyczące efektywności energetycznej, oznaczałoby prawdziwą pomoc" - powiedział Gawłowski.

Jego zdaniem "rząd zbankrutował w obszarze dotyczącym energetyki". Przywołał przypadek właścicielki mieszkania o powierzchni ponad 47 metrów z Polanowa pod Koszalinem, która rachunek za energię musi teraz płacić w wysokości 1100 zł miesięcznie.

"W imieniu klubu Koalicja Obywatelska oczekujemy od rządu realnej strategii kryzysowej w energetyce oraz prawdy, zamiast pobożnych życzeń i kłamstw" - powiedział poseł KO Michał Jaros.

Wśród unijnych sankcji nałożonych na Rosję w związku z agresja na Ukrainę jest m.in. embargo na węgiel. W ubiegłym tygodniu rzecznik rządu Piotr Müller zaznaczał, że rząd już jakiś czas temu przekazał dyrektywę do spółek skarbu państwa zajmujących się wydobyciem węgla, że "należy, tam gdzie to możliwe, technicznie zwiększyć wydobycie węgla tak, żeby zwiększyć jego krajowe wydobycie i tym samym poprawić bezpieczeństwo Polski".

Premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że rząd chce zrobić wszystko, żeby podwyżki energii były jak najniższe. Jak mówił w ubiegłym tygodniu, już w marcu, kwietniu i maju, Polska zaczęła zamawiać węgiel z innych kierunków niż Rosja. Spółki PGE Paliwa oraz Węglokoks zostały zobowiązane decyzją premiera do zakupu i sprowadzenia do 31 października 2022 r. do Polski łącznie 4,5 mln ton węgla odpowiedniego dla gospodarstw indywidualnych.

W drugiej połowie lipca Sejm uchwalił ustawę o dodatku węglowym, przewidującą 3 tys. zł dla każdego gospodarstwa domowego, używającego węgla do ogrzewania, co musi być potwierdzone odpowiednim wpisem do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Wiceminister klimatu i środowiska Ireneusz Zyska poinformował, że przygotowany został projekt przewidujący rządowe wsparcie również dla osób opalających gospodarstwa domowe m.in. pelletem, olejem czy biomasą; projekt na wtorkowym posiedzeniu rządu zaprezentować minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. (PAP)

autor: Piotr Śmiłowicz