Za plombę 50 zł, implant za tysiąc. Polacy masowo jeżdżą do dentysty za granicę

Kobieta otwiera buzię i się uśmiecha na fotelu podczas wizyty u dentysty
W lutym 2025 r. inflacja wynosiła 5,4 proc., natomiast usługi stomatologiczne zdrożały aż o 9 proc. Jeszcze wcześniej wzrost w tej kategorii sięgał 10,3 proc.Shutterstock
dzisiaj, 11:33

Stomatologiczne rachunki w Polsce są bardzo wysokie, więc pacjenci szukają ratunku za granicą. Okazuje się, że plomby kosztują tam tyle, co u nas kawa z ciastem. Tymczasem do polskich gabinetów masowo zaglądają Czesi. U nich dentysta bywa jeszcze droższy. Turystyka dentystyczna w regionie zatacza więc koło. Gdzie najczęściej Polacy wyjeżdżają leczyć zęby?

Wystarczy przekroczyć wschodnią granicę, by zderzyć się z cennikiem, który przy polskich stawkach dentystów brzmi niemal jak z innej epoki. Na Ukrainie za wypełnienie zapłacimy kilkadziesiąt złotych, za implant około tysiąca, podczas gdy w Polsce te same zabiegi potrafią kosztować kilka razy więcej. Jednocześnie Polska sama staje się celem podróży dentystycznych dla Czechów, którzy u siebie słono płacą za najprostsze procedury. Co dokładnie mówią liczby?

Tysiąc złotych różnicy przy implancie

To właśnie przy najbardziej skomplikowanych zabiegach różnica cen uderza najsilniej. Według danych portalu Biznes.interia.pl implant na Ukrainie to wydatek rzędu 1000 zł. W Polsce za ten sam zabieg trzeba przygotować się na co najmniej 2500 zł, czyli oszczędność przekracza 1500 zł.

Implanty to jednak niejedyna znacznie tańsza pozycja w cenniku. Ekstrakcja zwykłego zęba za wschodnią granicą kosztuje około 100 zł, a wyrwanie ósemki mieści się w przedziale 240–520 zł. Metalowy aparat ortodontyczny to wydatek rzędu 1000 zł, a jego ceramiczna wersja około 1400 zł.

Plomba za 50 zł. Relacja z ukraińskiej kliniki

O atrakcyjności ukraińskich cenników mówi m.in. tiktokerka Maria. Pochodzi z Ukrainy, mieszka w Polsce, a podczas wizyty w klinice w Winnicy zwracała uwagę, że stawki mogą być dla Polaków wyjątkowo kuszące.

Z jej relacji wynika, że na Ukrainie za plombę zapłacimy 50–70 zł, a za wypełnienie tymczasowe zaledwie 10–20 zł. W Polsce za te same usługi gabinety liczą sobie zwykle od 150 do 300 zł.

Czesi leczą zęby w Polsce, Polacy na Ukrainie

Paradoks turystyki dentystycznej polega na tym, że Polska sama jest celem podróży dla Czechów, którzy u siebie płacą jeszcze więcej. Różnice potrafią być drastyczne, szczególnie przy zabiegach kosmetycznych.

Czyszczenie zębów u naszych południowych sąsiadów kosztuje minimum 370 zł, podczas gdy w Polsce stawki zaczynają się od 250 zł, a na Ukrainie od 150 zł. Jeszcze wyraźniej widać to przy wybielaniu. W Czechach ceny startują od 1664 zł, w Polsce od 1000 zł, a na Ukrainie zaledwie od 425 zł.

Kanałowe leczenie również pokazuje skalę różnic: na Ukrainie za jeden kanał zapłacimy od 17 zł (plus dopłaty za znieczulenie i lepsze materiały), w Polsce minimalna stawka to 200 zł, a w Czechach od 300 zł.

Polska gabinetowa inflacja przegoniła wskaźniki

To, że Polacy szukają ratunku za granicą, nie powinno dziwić, gdy spojrzymy na tempo podwyżek u nas. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że ceny usług stomatologicznych rosną znacznie szybciej niż inflacja w całym sektorze zdrowia.

W lutym 2025 roku inflacja rok do roku wynosiła 5,4 proc., natomiast usługi stomatologiczne zdrożały aż o 9 proc. Jeszcze wcześniej, rok przed tym okresem, wzrost w tej kategorii sięgał 10,3 proc.

Cenniki po polsku, czyli popyt rośnie

Zainteresowanie polskich pacjentów ukraińskimi klinikami rośnie, co widać choćby po tym, że część placówek przygotowuje już cenniki w języku polskim, by ułatwić komunikację. To znak, że wschodni sąsiedzi wyczuwają szansę i dostosowują ofertę do nowych klientów.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.