Nadchodzi koniec ze sprzedażą alkoholu po 22? „W nocy na stację podjeżdża się po alkohol, nie po paliwo”

alkohol, drink, abstynencja, picie alkoholu
Marki alkoholowe są obecne w mediach cyfrowych, podczas wydarzeń sportowych, koncertów, festiwali, akcji promocyjnych czy na gadżetach. Dla młodych odbiorców to utrwalenie pozytywnego obrazu alkoholu.Shutterstock
dzisiaj, 06:30

Sejmowa Komisja Zdrowia połączyła prace nad projektami ustaw Lewicy i Polski 2050, które przewidują m.in. zakaz reklamy alkoholu, zakaz sprzedaży na stacjach paliw i ograniczenie godzin handlu alkoholem. Dla lekarzy zajmujących się na co dzień skutkami nadużywania alkoholu sprawa nie budzi żadnych wątpliwości: mniejsza dostępność to mniej picia, mniej problemów i więcej spokoju w nocy.

Według szacunków WHO w Polsce przeciętne spożycie czystego alkoholu na osobę w wieku powyżej 15 roku życia wynosiło 11,6 l czystego alkoholu (dane opublikowane w 2024 r.). To jeden z najwyższych wskaźników na świecie. Należy także pamiętać, że chociaż prawo tego zabrania, alkohol piją również niepełnoletni.

Jak zauważa Naczelna Izba Lekarska (NIL) w apelu dotyczącym wprowadzenia zakazu nocnej sprzedaży napojów, ceny alkoholu w Polsce w odniesieniu do zarobków są jednymi z najniższych w Unii Europejskiej, a rosnące przeciętne wynagrodzenie w Polsce pozwala na zakup coraz większej ilości alkoholu.

NIL: Reklama w bardzo dużym stopniu wpływa na wysokie spożycie alkoholu w Polsce

Naczelna Izba Lekarska zwraca uwagę, że na wysoki poziom konsumpcji alkoholu w Polsce niewątpliwie bardzo duży wpływ ma jego reklama.

Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej obserwuje z niepokojem, że znane postaci świata sportu i kultury, cieszące się zasłużoną popularnością i szacunkiem z powodu swoich osiągnięć zawodowych czy artystycznych, włączają się w akcje reklamowe koncernów wytwarzających i sprzedających alkohol. Reklamy wykorzystujące wizerunek osób powszechnie znanych i lubianych są jednym z głównych czynników przekładających się na wzrost sprzedaży i spożycia alkoholu – czytamy w apelu NIL.

Zdaniem NIL, aby ograniczyć negatywne skutki picia alkoholu, należy podjąć wielokierunkowe działania, m.in.:

  • ograniczyć dostępność cenową;
  • ograniczyć dostępność fizyczną i reklamy;
  • prowadzić stale edukację zdrowotną.

Dwa projekty będą wspólnie rozpatrywane

Dwa projekty ustaw trafiły do Sejmu tego samego dnia, czyli 23 września 2025 r. Jeden przygotowała Lewica, drugi Polska 2050. Po pierwszym czytaniu w styczniu oba skierowano do Komisji Zdrowia, a następnie do prac podkomisji nadzwyczajnej. W środę 15 lipca 2026 r. Komisja przyjęła uchwałę o wspólnym rozpatrywaniu.

Zdaniem Bohdana Woronowicza, doktora nauk medycznych, specjalisty psychiatry, seksuologa, certyfikowanego specjalisty terapii uzależnień i superwizora psychoterapii uzależnień, debata nad ograniczeniem dostępności alkoholu w ogóle nie powinna mieć miejsca. Argumenty naukowe są jednoznaczne, a opór, z jakim spotykają się proponowane rozwiązania, ma źródło nie w wiedzy medycznej i trosce o społeczeństwo, lecz w pieniądzach.

Co dokładnie przewidują projekty?

Projekt Lewicy zakłada: całkowity zakaz reklamy i promocji napojów alkoholowych, w tym piwa, zakaz sprzedaży na stacjach paliw i w zakładach leczniczych oraz nocny zakaz handlu na terenie całego kraju — od 22:00 do 6:00. Wprowadza obowiązek weryfikacji wieku przy zakupie oraz zakaz sprzedaży alkoholu poniżej sumy podatku akcyzowego i VAT. Sprzedaż internetowa byłaby możliwa wyłącznie z odbiorem osobistym po okazaniu dokumentu tożsamości. Środki z opłat za zezwolenia w gminach mogłyby być przeznaczane na udział personelu medycznego w procedurach związanych z przeciwdziałaniem przemocy domowej, a NFZ otrzymałby obowiązek corocznego przekazywania 22 mln zł na Fundusz Zajęć Sportowych dla Uczniów.

Projekt Polski 2050 idzie w podobnym kierunku, ale z własnymi narzędziami: bezwzględny zakaz publicznej reklamy napojów alkoholowych i bezalkoholowych, rozszerzenie uprawnień gmin w zakresie godzinowego zakazu sprzedaży, podniesienie opłat za zezwolenia na sprzedaż detaliczną. Alkohol w opakowaniach o pojemności nieprzekraczającej 300 ml miałby być sprzedawany wyłącznie w szkle lub metalu. Zakazane byłoby wprowadzanie do obrotu produktów spożywczych, których nazwa, znak towarowy, kształt lub opakowanie wykorzystuje podobieństwo z napojem alkoholowym. Na opakowaniach obowiązkowe stałyby się oznaczenia graficzne o wpływie alkoholu. Projekt usuwa też cenowe promocje typu „12+12” i wprowadza dodatkowe sankcje za nieprzestrzeganie ustawy.

Woronowicz: Bogate lobby producentów i handlarzy alkoholu znów próbuje zahamować wprowadzenie potrzebnych zmian

— Słowa „prohibicja” używa się celowo i eksponuje je, bo ma w naszym społeczeństwie bardzo złe konotacje — zauważa dr Woronowicz. — Wystarczy je wypowiedzieć, a ludzie, którzy nie mają o temacie pojęcia, od razu mówią o prohibicji w Stanach, o przestępczości i tak dalej. Tymczasem chodzi po prostu o ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu.

Woronowicz nie ma wątpliwości, że opór wobec zmian jest finansowany. — To pieniądze niezwykle bogatego lobby producentów i handlarzy alkoholu — mówi. — Wierzę jednak, że większość parlamentarzystów i decydentów to ludzie rozsądni i myślący, dla których ważniejsze od pieniędzy jest dobro społeczne.

Lekarz podkreśla, że w gminach, w których już wprowadzono ograniczenie godzin handlu, przekłada się to na realny spokój nocny. Podaje również przykłady państw, w których szybko zareagowano na uwidaczniający się problem.

— W Litwie kilka lat temu, gdy zauważono wysokie spożycie, niemal natychmiast wycofano alkohol ze stacji paliw i ograniczono sprzedaż do godziny 20:00. A u nas rozmowy na ten temat ciągną się w nieskończoność – mówi.

19 lipca 2026 r. Izba Lekarska oraz Okręgowa Izba Lekarska wystosowały apel o wprowadzenie zmian związanych z zakazem sprzedaży alkoholu po godzinie 22 we wszystkich miastach. — Wiedzą, o czym mówią, bo na co dzień stykają się ze zdrowotnymi skutkami — podkreśla dr Woronowicz.

Wyniki badań są jednoznaczne: Mniejsza dostępność alkoholu to mniejsze picie

Dla Bohdana Woronowicza dyskusja jest zbyteczna, bo dowody są jednoznaczne. — Wszystkie badania mówią: mniejsza dostępność alkoholu to mniejsza sprzedaż, mniejsze picie, mniej problemów. Ograniczanie godzin to jedna z form ograniczania dostępności. To kolejna rzecz, którą warto zrobić.

Dla środowiska medycznego, które na co dzień styka się z konsekwencjami, sprawa jest poza dyskusją. Dla lobby alkoholowego — poza zyskiem.

W nocy i na stacjach paliw alkohol kupują głównie osoby, które mają problem

Woronowicz proponuje prosty test: zastanówmy się, kto w ogóle kupuje alkohol w nocy. — Przeciętny człowiek, planując imprezę, kupi wcześniej dwie, trzy butelki, wypije ze znajomymi, na koniec wszyscy się pożegnają i rozjadą — mówi. — Kto kupuje po 22:00? Ludzie, którzy mają problem — mniejszy albo bardzo duży. Młodzi, którzy bezmyślnie balują. I osoby z już rozwiniętym lub rozwijającym się uzależnieniem.

Lekarz przypomina, że uszkodzenie kontroli nad piciem alkoholu to podstawowy, osiowy objaw uzależnienia. — Jeżeli taka osoba „zahaczy się” już po pierwszych kieliszkach, to potem nie wie, kiedy skończyć, nie potrafi się zatrzymać — mówi. — Nie znaleziono dotąd sposobu, by tę kontrolę odzyskać. Sprzedaż alkoholu w nocy to wyłącznie ukłon w stronę właśnie takich osób. Ludzie zdrowi, którzy od czasu do czasu się napiją, nie korzystają z nocnej sprzedaży.

Woronowicz wspomina też rozmowy z pracownikami stacji paliw. — Mówili, że w nocy w większości przypadków podjeżdża się do sklepu monopolowego pod tytułem „stacja paliw”, a nie po paliwo — relacjonuje.

Marki alkoholowe zewsząd biją po oczach, utrwalając pozytywny obraz picia

Marketing alkoholu nie kończy się dziś na klasycznej reklamie. Marki alkoholowe są obecne w mediach cyfrowych, podczas imprez masowych, wydarzeń sportowych, koncertów, festiwali, akcji promocyjnych czy na gadżetach. Dla młodych odbiorców oznacza to regularny kontakt z przekazem, który nie zawsze wygląda jak reklama, ale działa podobnie — utrwala pozytywny obraz alkoholu.

— Szczególnie problematyczny jest sponsoring wydarzeń publicznych — ocenia dr n. med. Bogusława Bukowska, dyrektor Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom. — Marka alkoholowa nie musi wprost zachęcać do picia. Wystarczy, że pojawia się w kontekście zabawy, emocji, wspólnego przeżywania i atrakcyjnego stylu życia. Taki przekaz może być dla młodych ludzi silniejszy niż tradycyjna reklama, bo nie jest odbierany jako nachalna promocja, lecz jako część wydarzenia.

Młodzi nie widzą reklamy. Widzą „dobrą zabawę”

Dzieci i młodzież nie analizują przekazów marketingowych tak jak dorośli. Nie zawsze odróżniają informację o sponsorze od reklamy. Widzą emocje: koncert, mecz, festiwal, ludzi bawiących się razem, atmosferę wyjątkowości. Jeśli obok tego regularnie pojawia się marka alkoholowa, powstaje prosty komunikat: alkohol pasuje do dobrej zabawy.

Eksperci zdrowia publicznego zwracają uwagę, że promocja alkoholu w przestrzeniach kojarzonych z rozrywką, sportem i kulturą może mieć długofalowe konsekwencje. Nie chodzi tylko o to, czy młody człowiek sięgnie po alkohol dziś, ale o to, jakie przekonania wyniesie na przyszłość — że alkohol jest normalnym elementem spotkań, świętowania, odpoczynku i dorosłości.

Dostępność ekonomiczna, którą widać gołym okiem

— Alkohol w Polsce jest zbyt dostępny ekonomicznie — uważa dr Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych. — To efekt rosnącej dostępności przez 25 lat, najbardziej widocznej w ostatnich latach. 10 lat temu akcyza, kluczowy czynnik kształtujący tę dostępność, właściwie nie rosła, a przez długi czas rosła znacznie wolniej niż dochody ludności. Także epizod wysokiej inflacji sprawił, że ceny alkoholu wzrosły mniej niż ceny innych produktów — żywności, napojów bezalkoholowych, paliwa. Dostępność ekonomiczna alkoholu rośnie i jest za wysoka.

Podsumowanie

Dwa projekty ustaw, które Komisja Zdrowia rozpatruje wspólnie, sięgają po narzędzia dobrze znane w krajach, które zdecydowały się na nie wcześniej: od godzin sprzedaży, przez zakaz obecności alkoholu na stacjach paliw, po całkowity zakaz reklamy i promocji. Dla środowiska medycznego, które na co dzień styka się ze skutkami nadmiernego spożycia, sprawa nie podlega dyskusji: mniejsza dostępność to mniej problemów. Dr Bohdan Woronowicz opór wobec wprowadzenia zmian upatruje nie w argumentach, lecz w interesie lobby alkoholowego, które chce się bogacić kosztem dobra społecznego, w tym kosztem naszego zdrowia.

Źródła: Krajowe Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom, WHO, Naczelna Izba Lekarska

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381542mega.png

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.