Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki został wpisany do prowadzonej przez ukraińskie Centrum Myrotworeć bazy osób, którym organizacja zarzuca działania wymierzone w interesy Ukrainy. Powodem stała się wypowiedź polskiego polityka dotycząca Stepana Bandery, zbrodni wołyńskiej oraz „Małopolski Wschodniej”. Myrotworeć uznał te słowa za zagrożenie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy. Centrum nie jest jednak instytucją państwową ani oficjalnym organem władz w Kijowie, a jego działalność od lat budzi kontrowersje.
Jak podał Polsat News, Zbigniewowi Boguckiemu zarzucono między innymi „udział w aktach agresji humanitarnej przeciwko Ukrainie” oraz manipulowanie informacjami w sposób, który – zdaniem twórców bazy – może prowadzić do wzrostu napięć między Polakami a Ukraińcami. Bezpośrednim powodem wpisu była wypowiedź szefa Kancelarii Prezydenta RP z 1 lipca 2026 r.
Zbigniew Bogucki na liście Myrotworeć po słowach o Małopolsce Wschodniej
Sprawa rozpoczęła się od debaty dotyczącej ukraińskiego Panteonu Narodowego. Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła ustawę, która ma stworzyć miejsce upamiętnienia osób uznanych za zasłużone dla walki o niepodległość kraju. Za projektem zagłosowało 227 deputowanych, przeciw było ośmiu, 29 wstrzymało się od głosu, a 39 nie uczestniczyło w głosowaniu.
W Polsce natychmiast pojawiły się pytania o to, jakie postaci mogą zostać w przyszłości uhonorowane w Panteonie. Szczególne emocje wywołała możliwość upamiętnienia Stepana Bandery i innych osób związanych z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińską Powstańczą Armią.
Komentując te plany, Zbigniew Bogucki podkreślał, że Ukraina jest państwem suwerennym i ma prawo podejmować własne decyzje. Jednocześnie zaznaczył, że z perspektywy prezydenta Karola Nawrockiego oraz – w jego ocenie – dużej części polskiego społeczeństwa gloryfikowanie Stepana Bandery i osób odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności polskiej jest nie do pogodzenia ze wspólnymi wartościami europejskimi i transatlantyckimi.
W tej wypowiedzi Bogucki mówił o zbrodniach popełnionych „na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej”. Właśnie użycie drugiego z tych określeń stało się jednym z głównych powodów reakcji Centrum Myrotworeć.
Małopolska Wschodnia w centrum polsko-ukraińskiego sporu
„Małopolska Wschodnia” to termin stosowany w okresie II Rzeczypospolitej wobec części południowo-wschodnich obszarów ówczesnego państwa polskiego. Obejmował przede wszystkim tereny województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego. Określenie to miało zastąpić wcześniejszą nazwę „Galicja Wschodnia”.
Termin od początku miał charakter polityczny i administracyjny oraz budził spory. Znaczna część ludności regionu była narodowości ukraińskiej, a zdecydowana większość tych terenów znajduje się obecnie w granicach Ukrainy. Niewielkie fragmenty dawnego obszaru określanego w ten sposób należą obecnie do Polski.
Twórcy Myrotworeć uznali użycie historycznej nazwy przez Boguckiego za element podważający integralność terytorialną Ukrainy. Polski polityk stosował jednak to określenie w kontekście historycznym, mówiąc o miejscach zbrodni popełnionych w czasie II wojny światowej. W swoim wystąpieniu nie przedstawiał roszczeń terytorialnych wobec współczesnego państwa ukraińskiego.
Kilka dni później, 3 lipca, Bogucki ponownie zabrał głos w tej sprawie w Sejmie. Oświadczył, że wydarzenia na Wołyniu i terenach określanych historycznie jako Małopolska Wschodnia należy jednoznacznie nazywać ludobójstwem. Była to kontynuacja stanowiska Pałacu Prezydenckiego w sprawie polsko-ukraińskiego sporu o pamięć historyczną.
Myrotworeć nie jest oficjalną instytucją władz Ukrainy
Wpisanie Boguckiego do bazy wymaga istotnego zastrzeżenia. Myrotworeć jest ukraińskim przedsięwzięciem pozarządowym i nie stanowi oficjalnego rejestru prowadzonego przez rząd Ukrainy, administrację prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ani ukraińskie służby.
Centrum działa od 2014 r. i gromadzi dane osób, które jego twórcy uznają za zaangażowane w działania przeciwko bezpieczeństwu Ukrainy. Do bazy trafiali rosyjscy wojskowi, politycy, działacze, dziennikarze oraz osoby publiczne z wielu państw. W Polsce potocznie określa się ją często jako listę „wrogów Ukrainy”, choć jest to medialny skrót, a nie nazwa oficjalnego rejestru państwowego.
Działalność serwisu od lat wywołuje poważne spory. Szczególne kontrowersje dotyczyły publikowania danych osobowych, w tym informacji o dziennikarzach pracujących na terenach objętych wojną. W 2016 r. ambasadorowie państw G7 w Kijowie wyrazili zaniepokojenie ujawnieniem danych reporterów. Krytyczne stanowisko zajmowały również organizacje dziennikarskie i zajmujące się ochroną praw człowieka.
Wątpliwości pojawiały się także w samej Ukrainie. Publikacją danych zajmowała się między innymi komisja Rady Najwyższej odpowiedzialna za wolność słowa. Sprawa dotyczyła wówczas dziennikarzy, którzy otrzymywali akredytację potrzebną do pracy na terenach kontrolowanych przez prorosyjskich separatystów w Donbasie.
Polscy politycy już wcześniej trafiali do bazy Myrotworeć
Zbigniew Bogucki nie jest pierwszym polskim politykiem umieszczonym przez twórców Myrotworeć w ich bazie. Wcześniej znaleźli się w niej między innymi Sławomir Mentzen, Krzysztof Bosak oraz Grzegorz Braun.
W lutym 2025 r. szeroko komentowany był wpis dotyczący Sławomira Mentzena. Politykowi Konfederacji zarzucono między innymi udział w działaniach propagandowych wymierzonych w Ukrainę i podsycanie konfliktów narodowościowych. Sprawa miała związek z jego wypowiedziami dotyczącymi kultu Stepana Bandery.
Każdy kolejny przypadek wywołuje podobne pytania o charakter samej bazy. Krytycy Myrotworeć zwracają uwagę, że publikowanie danych i formułowanie daleko idących oskarżeń wobec osób publicznych może prowadzić do poważnych konsekwencji, zwłaszcza gdy wpis dotyczy polityków, dziennikarzy lub aktywistów.
Spór Polski i Ukrainy o UPA coraz ostrzejszy
Wpisanie Boguckiego do bazy następuje w okresie poważnego pogorszenia atmosfery w relacjach polsko-ukraińskich. Jednym z głównych powodów są spory o pamięć historyczną i sposób upamiętniania UPA.
Pod koniec maja 2026 r. Wołodymyr Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”. Decyzja wywołała ostrą krytykę w Polsce. Negatywnie ocenili ją między innymi premier Donald Tusk, wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Polskie MSZ podczas rozmów z przedstawicielami Kijowa podkreślało, że decyzja wywołała ból i oburzenie w społeczeństwie, które od początku rosyjskiej inwazji na szeroką skalę wspiera Ukrainę. Warszawa wskazywała, że wzajemne relacje powinny opierać się na prawdzie historycznej, szacunku dla ofiar oraz dialogu.
Kolejnym etapem sporu była decyzja Karola Nawrockiego dotycząca Orderu Orła Białego przyznanego Wołodymyrowi Zełenskiemu w 2023 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę. 19 czerwca 2026 r. Nawrocki poinformował o decyzji w sprawie odebrania odznaczenia. Dzień później Zełenski odesłał order do Warszawy.
Reakcja po stronie ukraińskiej była zdecydowana. Szef Kancelarii Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow krytykował decyzję strony polskiej, a kilku wysokich rangą przedstawicieli Ukrainy oraz byli prezydenci tego państwa zrzekli się polskich odznaczeń. Spór historyczny przestał być wówczas jedynie przedmiotem publicystycznej debaty i zaczął bezpośrednio wpływać na relacje polityczne między Warszawą a Kijowem.
Wpisanie szefa Kancelarii Prezydenta RP do bazy Myrotworeć jest kolejnym elementem tej narastającej konfrontacji. Nie jest decyzją władz Ukrainy, ale pojawia się w momencie, gdy spór o UPA, Stepana Banderę, ludobójstwo wołyńskie i sposób opisywania wspólnej historii coraz wyraźniej obciąża stosunki obu państw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu