Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonania budżetu państwa za 2025 rok pokazało, że wpływy z akcyzy na alkohol okazały się mniejsze, niż zaplanowano. Co się stało? Odpowiedź jest ważna w kontekście przyszłości polityki fiskalnej.
Zacznijmy dla porządku od góry: dochody budżetu naszego państwa wyniosły w 2025 r. 594,5 mld zł i okazały się niższe o 38,3 mld zł (6,1 proc.) od prognozowanych w ustawie budżetowej. Akcyza miała przynieść z tego 98,136 mld zł, tymczasem było to 92,519 mld zł, czyli o 5,7 proc. mniej. Jeśli idzie ściśle o napoje alkoholowe, to miały dać 14,904 mld zł a skończyło się na 14,629 mld zł. To 1,8 proc. poniżej planu i kryje się za tym niebagatelna kwota 275 mln zł. Generalnie, plan w zakresie akcyzy w ogóle, a alkoholu w szczególe, nie został zrealizowany.
Wódka, piwo, wino i polski budżet
Przyjrzyjmy się temu bliżej: alkohol etylowy miał wnieść do kasy naszego państwa (cały czas mowa tylko o akcyzie) 10,770 mld zł, finalnie było to jednak 10,416 mld zł, czyli o 3,3 proc. mniej. W przypadku piwa wielkości te wyniosły odpowiednio 3,563 mld zł (plan), 3,737 mld zł (wykonanie) oraz 4,9 proc. (ale wzrostu!). Wreszcie kategoria, w której mieści się wino: 571 mln zł (plan), 476 mln zł (wykonanie), czyli w sumie horrendalne 16,4 proc. spadku.
Pytanie zatem, co się stało? Cóż, ekonomia to nauka społeczna a w 2025 r. polskie społeczeństwo stanęło wobec podwyżek akcyzy na używki. W przypadku alkoholu było to 5 proc., zaplanowane i zgodne z tzw. mapą drogową, przewidującą identyczną zwyżkę w 2026 i 2027 r.
Oprócz tego o 25 proc. podwyższono stawkę kwotową akcyzy na papierosy, o 50 proc. na wyroby nowatorskie, o 38 proc. na tytoń do palenia, o 25 proc. stawkę na cygara i cygaretki, o 75 proc. na płyn do papierosów elektronicznych oraz o 38 proc. stawkę na susz tytoniowy. Dużo. I więcej, niż zakładała pierwotnie mapa w tym przypadku.
„Pomimo wprowadzenia podwyżek dochody budżetowe z podatku akcyzowego nie zostały zrealizowane, co prawdopodobnie wiązało się z ograniczeniem decyzji zakupowych konsumentów poszczególnych produktów tytoniowych w odpowiedzi na wzrost ich cen” – czytamy w rządowym sprawozdaniu.
Znajdujemy w nim też uwagę ogólniejszą.
„Podwyżki stawek akcyzy na wyroby będące używkami nie zwiększają dochodów budżetowych w tempie odpowiadającym tempu wzrostu PKB z powodu zmieniających się wzorców konsumpcji używek”.
Ta myśl wraca w dokumencie: rządowy raport eksponuje twierdzenia dotyczące zmiany zwyczajów Polaków w zakresie konsumpcji alkoholu, niekoniecznie związane z akcyzą. Odnotowano w nim, że według GUS dostawy na rynek piwa w 2025 r. spadły o 0,7 proc. r/r, wódki, likierów i innych napojów spirytusowych (w przeliczeniu na 100 proc. alkoholu) o ok. 2,4 proc., i dla przykładu win owocowych o 4 proc. a win gronowych o 5,8 proc. r/r.
Sprawozdanie z realizacji budżetu państwa przyczyn spadku przychodów z akcyzy upatruje między innymi w rosnącej sprzedaży napojów bezalkoholowych, zastępujących napoje alkoholowe. Niemniej jednak w przypadku piwa (które jako jedyne może legalnie reklamować marki bezalkoholowe) odnotowano najmniejszy spadek dostaw, ponad trzykrotnie niż w przypadku alkoholi mocnych, i ponad ośmiokrotnie niż w przypadku win gronowych. Można założyć, że gdyby spadki z akcyzy były rzeczywiście spowodowane konsumpcją bezalkoholowych odpowiedników napojów alkoholowych, sprzedaż piwa zdecydowanie by zmalała.
Dla wina rząd wskazuje: „[powodów] Spadku poziomu dochodów w 2025 r., względem 2024 r., można upatrywać w zmieniających się trendach wśród konsumentów dotyczących m.in. prowadzenia zdrowego trybu życia. Część konsumentów zmienia preferencje na rzecz m.in. wina bezalkoholowego. Z informacji Polskiej Rady Winiarstwa w 2025 r. dynamika wzrostu tych wyrobów przekroczyła 30% – zarówno w ujęciu ilościowym, jak i wartościowym”.
Tu gwiazdka: aby mieć pełny obraz dotyczący wina, trzeba zauważyć, że na duży spadek wpływów z akcyzy wpłynął również, jak odnotowano „ujemny wynik dochodowy w styczniu 2025 r. będący konsekwencją przeksięgowania błędnie opisanych wpłat zaliczkowych”.
Widmo podwyżki akcyzy, czyli mapa drogowa do kosza
Wróćmy do zasadniczego wątku. Jeśli zajrzymy do przywoływanych w sprawozdaniu Rady Ministrów źródeł, w kontekście zmian preferencji Polaków, obraz zacznie się dodatkowo komplikować.
Źródłem informacji o winie wskazanym w rządowym dokumencie jest rozmowa Portalu Spożywczego z Magdaleną Zielińską, prezes Polskiej Rady Winiarstwa, opublikowana 30 grudnia 2025 r. Jej bohaterka mówi o 30-proc. wzroście sprzedaży wina bezalkoholowego, którego udział sięga 2,5 proc. rynku w ujęciu wartościowym i ilościowym. Ale mówi także o tym, że branża ucieszyła się z grudniowego weta prezydenta Nawrockiego blokującego podwyżkę akcyzy na alkohol wykraczającą poza mapę drogową. Utrącona ustawa miała podnieść stawki akcyzy w roku 2026 o 15 proc., a w 2027 – o 10 proc. „Prognoza przedstawiana przez Ministerstwo Finansów, według której zwiększenie stawek ponad zaplanowaną w akcyzowej mapie drogowej wartość miało zapewnić w przyszłym roku budżetowi dodatkowe wpływy w wysokości 1,96 mld zł, była w naszej ocenie oderwana od realiów” – powiedziała Magdalena Zielińska. „[Prezydent] Nie dał się również zwieść narracji o rzekomo prozdrowotnych intencjach” – komentowała.
Reprezentantka branży winiarskiej zwróciła też uwagę na piwowarską. „Dziś prawo do reklamy i promocji ma wyłącznie piwo, mimo że to właśnie w tej postaci spożywana jest ponad połowa alkoholu w Polsce” – zaznaczyła.
Sprawa miała swój ciąg dalszy. 19 maja tego roku Polska Rada Winiarstwa przedstawiła stanowisko po pierwszym czytaniu projektu ustawy mającym podwyższać akcyzę, zaznaczając, że z niepokojem obserwuje kolejną próbę zmiany zasad przyjętych w akcyzowej mapie drogowej, która miała gwarantować przedsiębiorcom stabilność oraz przewidywalność warunków prowadzenia działalności do końca 2027 roku. Rada stwierdziła, że konsumpcja alkoholu w Polsce systematycznie maleje, „zarówno pod wpływem obowiązujących od 2022 roku podwyżek akcyzy, jak i długoterminowych trendów prozdrowotnych”. „W naszej ocenie dalsze podnoszenie stawek akcyzy będzie prowadzić do pogłębienia problemów całego rynku, zwiększenia zakupów transgranicznych oraz wzrostu szarej strefy. Stawki akcyzy na napoje alkoholowe w Polsce już dziś należą do wysokich na tle wielu państw Unii Europejskiej” – zaznacza organizacja.
Alkohol i konsumenci w niebezpiecznej szarej strefie
Wątek szarej strefy jest bardzo istotny. W maju ukazał się raport „Szara strefa 2026” Instytutu Analiz i Prognoz Gospodarczych. Czytamy w nim m.in. „Najważniejszym czynnikiem decydującym o rozmiarach szarej strefy na rynku wyrobów spirytusowych jest cena, zależna od wysokości akcyzy na alkohol. Działa prosty mechanizm – im wyższy podatek akcyzowy, tym większa zachęta dla nielegalnych producentów i sprzedawców alkoholu do działania w szarej strefie”. Co ciekawe, znajdujemy w nim także informację „Łącznie w latach 2022-2025 skumulowany efekt podwyżek akcyzy wyniósł 25 proc., a uzyskany w ich konsekwencji wzrost rocznych wpływów był o połowę mniejszy i wyniósł około 12,4 proc. Wyraźnie mniejszy od wzrostu stawki akcyzy wzrost wpływów do budżetu państwa wskazuje, że znajdujemy się blisko szczytu krzywej Laffera, gdzie po przekroczeniu pewnego optimum, każde kolejne podwyższanie stawki podatkowej powoduje zmniejszanie się wpływów z tytułu tego podatku”.
Jak odnotowano w raporcie, w latach 2024-2025 około 40 mln litrów alkoholu 100 proc. mogło zostać zakupionych w szarej strefie (około 17 mln litrów w roku 2024 i około 23 mln litrów w 2025). „Wartość hipotetycznych wpływów z tytułu podatku akcyzowego, jakie można byłoby pozyskać w samym 2025 roku od tak oszacowanego wolumenu szarej strefy, czyli 230 tys. hl alkoholu 100 proc. (przy stawce 7991 zł/1 hl), wynosi około 1,8 mld zł (w 2024 roku było to około 1,3 mld zł)” – podali autorzy analizy. W tle jest również kwestia zdrowia i życia konsumentów, nabywających alkohol z nielegalnych źródeł.
To głos w debacie, czy za spadek konsumpcji legalnego alkoholu odpowiadają prozdrowotne wybory Polaków, czy podwyżki podatku. Gdyby w skrócie streścić głos przedsiębiorców z branży spirytusowej i winiarskiej, brzmiałby on prawdopodobnie tak: sprzedaż maleje z obu powodów. Rządzący nie powinni podkręcać tempa podwyżek akcyzy, ponieważ budżet może na tym nie tylko nie zyskać, ale wręcz stracić, a konsumenci przeniosą się z zakupami do szarej strefy.
Można sięgać po analogię do rynku tytoniowego, gdzie ostatecznie do podwyżki akcyzy ponad mapę drogową doszło. Jak podawał raport Warsaw Enterprise Institute z lipca 2025 r., „W I kwartale 2025 roku, w porównaniu do analogicznego okresu w 2024 roku, odnotowano gwałtowne spadki sprzedaży legalnych wyrobów: papierosy i wkłady tytoniowe do podgrzewania o 16 proc., a tytoń do skręcania aż o 19 proc. Spadki te nie oznaczają masowego rzucania palenia, lecz migrację konsumentów do szarej strefy. Główną przyczyną jest „regulacyjny paradoks” – im więcej kontroli, podatków i zakazów, tym większa utrata kontroli państwa nad rynkiem na rzecz przestępców. (…) Firmy, a także ich pracownicy są karani za to, że działają legalnie. Regulacje branży tytoniowej wpychają i przyzwyczajają konsumentów do szarej strefy”.
Sięgnijmy ponownie do rządowego podsumowania. W 2025 r. akcyza z wyrobów tytoniowych przyniosły budżetowi 34,298 mld zł zamiast 31,096 mld zł, czyli aż o 3,2 mld zł, 9,3 proc. mniej. Czyli mamy wyższą akcyzę, i niższe wpływy.
Niższa akcyza na piwo i wyższe wpływy
Rynku alkoholu dotyczy jeszcze newralgiczna kwestia piwa. Przedstawicielka branży winiarskiej wspominała o dozwolonej reklamie tego napoju alkoholowego. Kontrowersje budzą również reklamy bezalkoholowych odpowiedników poszczególnych marek. Promują one zdrowsze alternatywy – jak mówią jedni – albo może jednak główne produkty z producentami – jak twierdzą inni. Warto też dodać, że akcyza na piwo jest trzykrotnie niższa niż na alkohole mocne i na wino. Piwo tym samym jest obecnie najbardziej dostępnym ekonomicznie alkoholem w Polsce. Wszystko to rzuca jaśniejsze światło na mniejsze spadki sprzedaży piwa i większe od zaplanowanych wpływy z akcyzy w tym przypadku.
Finalnie nasuwają się dwa wnioski. Jeśli podzielimy decyzje Polaków dotyczące konsumpcji napojów alkoholowych na samoistne, wynikające przede wszystkim z motywacji prozdrowotnych oraz indukowane decyzjami fiskalnymi państwa, to patrząc na dotychczasowe doświadczenia – w tym analogiczne dotyczące wyrobów tytoniowych – zasadne będzie pytanie o skutki dalszych ewentualnych podwyżek akcyzy, ponad zaplanowane. Może się okazać, że budżet państwa straci, podobnie jak legalnie działający przedsiębiorcy oraz sami konsumenci, którzy wybiorą – niebezpieczną w kontekście zdrowia – szarą strefę.
JP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu