Chaos wokół Zondacrypto. Śledztwo stanęło w miejscu już pierwszego dnia

Siedziba Zondacrypto Centrum Olimpijskie w Warszawie
Śledztwo dotyczące działalności giełdy kryptowalut Zondacrypto napotyka poważne trudności już na starcie.PAP / Leszek Szymański
dzisiaj, 07:45

Śledztwo dotyczące działalności giełdy kryptowalut Zondacrypto napotyka poważne trudności już na starcie. Postępowanie, które ma dotyczyć strat sięgających setek milionów złotych i dziesiątek tysięcy poszkodowanych, zostało sparaliżowane niemal natychmiast po jego formalnym wszczęciu. Kluczowy prokurator wycofał się ze sprawy po zaledwie jednym dniu, a służby do dziś nie przeprowadziły podstawowych czynności zabezpieczających dowody.

Decyzja o wszczęciu śledztwa zapadła w połowie kwietnia. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że Prokuratura Regionalna w Katowicach bada podejrzenie oszustwa oraz prania pieniędzy w związku z działalnością giełdy Zondacrypto. Skala sprawy jest ogromna – według szacunków może chodzić o około 30 tysięcy poszkodowanych i straty sięgające co najmniej 350 mln zł.

Mimo powagi sytuacji, działania organów ścigania przebiegają w sposób, który budzi poważne wątpliwości. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości pozostają w gotowości, jednak – jak wynika z ustaleń – nie otrzymali formalnych poleceń umożliwiających przeprowadzenie przeszukań czy zabezpieczenie dokumentacji w biurach spółki w Katowicach i Krakowie. Bez decyzji prokuratury nie mogą podjąć samodzielnych działań - informuje portal Money.pl.

W praktyce oznacza to, że przez kolejne dni od wszczęcia postępowania nie wykonano podstawowych czynności śledczych, które w sprawach gospodarczych o takim charakterze mają kluczowe znaczenie dla zabezpieczenia materiału dowodowego.

Chaos kadrowy w prokuraturze i konflikt interesów prokuratora

Jednym z głównych powodów paraliżu postępowania jest sytuacja kadrowa w prokuraturze. Na początku śledztwa jego prowadzenie powierzono prokuratorowi Sławomirowi Soli z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, uznawanemu za specjalistę w sprawach związanych z cyberprzestępczością i przestępstwami finansowymi.

Problem polegał jednak na tym, że przed podjęciem decyzji nie przeprowadzono z nim konsultacji. Jak się okazało, prokurator Sola wcześniej współpracował z firmą Zondacrypto oraz jej pracownikami przy innych postępowaniach, m.in. związanych z zabezpieczaniem środków pochodzących z przestępstw ulokowanych w kryptowalutach. Taka relacja mogła rodzić poważny konflikt interesów - informuje Money.pl.

W konsekwencji, niemal natychmiast po przydzieleniu sprawy, prokurator złożył wniosek o wyłączenie się z postępowania. Wniosek został uwzględniony, a śledztwo pozostało bez faktycznego gospodarza.

Brak zabezpieczenia dowodów i możliwe niszczenie danych

Sytuacja staje się szczególnie niepokojąca w kontekście informacji napływających od pracowników spółki. Według relacji osób związanych z firmą, część zatrudnionych miała usuwać dane z komputerów i telefonów – zarówno na polecenie przełożonych, jak i z własnej inicjatywy.

Z punktu widzenia postępowania karnego, opóźnienia w zabezpieczeniu sprzętu elektronicznego mogą mieć kluczowe znaczenie. W sprawach dotyczących przestępstw finansowych i cyberprzestępczości to właśnie dane cyfrowe – logi, korespondencja czy historia transakcji – stanowią podstawowy materiał dowodowy.

Dodatkowo pracownicy mieli otrzymać informację, że mogą zachować służbowe urządzenia. W wielu przypadkach zostały one wcześniej przywrócone do ustawień fabrycznych. Dopiero później pojawiła się decyzja o ich zabezpieczeniu przez prokuraturę – jednak wówczas część danych mogła być już bezpowrotnie utracona.

Nowy prokurator i próby ratowania śledztwa

Po wyłączeniu się prokuratora Soli, sprawa została przekazana innemu śledczemu – Leszkowi Sroce z Prokuratury Regionalnej w Katowicach - przekazuje Money.pl. Decyzja ta miała charakter awaryjny, a sam prokurator został ściągnięty do prowadzenia postępowania w trakcie urlopu.

Według ustaleń, jeszcze w dniu przejęcia sprawy nie było jasne, czy rozpoczął on jakiekolwiek czynności operacyjne. Tymczasem policjanci z CBZC nadal oczekiwali na formalne wytyczne, bez których nie mogli rozpocząć działań w terenie.

Brak koordynacji między prokuraturą a służbami doprowadził do sytuacji, w której śledztwo dotyczące setek milionów złotych strat przez kilka dni pozostawało faktycznie w zawieszeniu.

Tło sprawy Zondacrypto i wcześniejsze wątpliwości

Problemy Zondacrypto ujawniły się na początku kwietnia, kiedy klienci zaczęli informować o braku możliwości wypłaty środków. Prezes spółki, Przemysław Kral, oświadczył, że nie ma dostępu do około 4,5 tysiąca bitcoinów, których wartość przekracza miliard złotych. Jednocześnie nie przedstawił dowodów potwierdzających, że środki te znajdowały się w dyspozycji firmy.

Od połowy kwietnia Kral nie zabiera publicznie głosu w sprawie, co dodatkowo potęguje niepewność wśród klientów i inwestorów.

Warto przypomnieć, że Zondacrypto jest następcą giełdy BitBay, założonej przez Sylwestra Suszka. Przedsiębiorca zaginął w 2022 roku i do dziś nie został odnaleziony. Śledztwo w tej sprawie również prowadzone jest w Katowicach, a jego wątki obejmują skomplikowane struktury biznesowe rozciągające się na kilka krajów, w tym Estonię, Maltę, Cypr czy Szwajcarię.

Polityczne reakcje i presja na wyjaśnienie sprawy

Sprawa Zondacrypto szybko stała się tematem politycznym. Premier Donald Tusk mówił w Sejmie o „złowrogich korzeniach” afery, sugerując powiązania, które mogą wykraczać poza standardowe przestępstwo gospodarcze.

Eksperci rynku finansowego podkreślają, że przypadek Zondacrypto wpisuje się w szerszy problem regulacji rynku kryptowalut w Europie. Choć unijne rozporządzenie MiCA ma uporządkować ten sektor, jego wdrażanie wciąż trwa, a wiele podmiotów działało dotąd w warunkach ograniczonego nadzoru.

Dodatkowo Komisja Nadzoru Finansowego już wcześniej ostrzegała przed ryzykiem inwestowania w kryptowaluty oraz wskazywała na brak gwarancji ochrony środków klientów w przypadku upadłości platform.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381425mega.png
Źródło: gazetaprawna.pl

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.