Egzotyczne bakterie u kleszczy znalezionych w Polsce. Zagrożenie m.in. gorączką krymsko-kongijską, a Polacy się nie szczepią

Hyalomma marginatum  kleszcz wędrowny kleszcze
W Polsce pojawił się nowy rodzaj kleszcza. Ma blisko centymetr wielkości i może wywoływać gorączkę krwotocznąShutterStock
dzisiaj, 18:45

Groźne kleszcze afrykańskie dotarły do Polski, a wszystkie przebadane przez naukowców z UW okazy przenosiły egzotyczne patogeny. Eksperci alarmują, że w obliczu rosnącej liczby zachorowań na kleszczowe zapalenie mózgu, poziom wyszczepienia w naszym społeczeństwie wciąż wynosi drastyczne mniej niż 1%.

Akcja „narodowe kleszczobranie” (www.narodowekleszczobranie.pl) trwa od wiosny 2024 r. W ramach tego projektu naukowcy zachęcają Polaków, aby po spacerach regularnie przeglądali siebie i swoje psy pod kątem obecności kleszczy. Schwytane osobniki można przesłać do badań w Zakładzie Eko-Epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego. „Wiedza o obecności kleszczy Hyalomma pozwoli na zapobieganie chorobom przenoszonym przez te kleszcze” - deklarują naukowcy z Uniwersytetu Warszawskiego, autorzy akcji.

Dzięki tej akcji chcą ustalić, w jakiej skali obecne są w Polsce egzotyczne kleszcze i czy przenoszą one nowe, groźne patogeny.

Uniwersytet Warszawski prosi o nadsyłanie zgłoszeń i nietypowych kleszczy

Nadsyłane zgłoszenia dotyczą różnych gatunków kleszczy. Na mapie naniesiono dotychczas 253 zgłoszenia kleszczy pospolitych, 212 głoszenia kleszczy łąkowych i 12 kleszczy z rodzaju Hyalomma. Bo to one budzą największe zainteresowanie. „Po dwóch sezonach aktywności kleszczy i obywateli wiemy już, że egzotyczne kleszcze Hyalomma są znajdowane regularnie w różnych regionach kraju, np. na Śląsku czy w Wielkopolsce” - podsumowała w komunikacie dla mediów kierująca projektem prof. Anna Bajer.

Fizycznie do badania trafiły cztery Hyalomma.

„Wyniki badań kleszczy przesłanych do naszego laboratorium wykazały, że wszystkie cztery okazy zawierały bakterie, riketsje R. aeschlimannii, które należą do patogenów wywołujących u ludzi riketsjozy z grupy gorączek plamistych. Zakażenie może objawiać się wysoką gorączką, silnym osłabieniem, bólami mięśni oraz charakterystyczną zmianą skórną w miejscu ukłucia. Ten gatunek bakterii jest ściśle związany z kleszczami z rodzaju Hyalomma, więc jest nowym patogenem, po raz pierwszy zanotowanym na terenie naszego kraju” – poinformowała Wiktoria Romanek, doktorantka zajmująca się projektem „narodowe kleszczobranie”.

„Na szczęście w kleszczach z Polski nie wykryliśmy dotychczas wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, która jest chorobą o bardzo niebezpiecznym przebiegu” - zaznaczyła.

Hyalomma są duże (po opiciu krwią osiągają nawet 2 cm długości), szybko biegają i potrafią podążać za ofiarą nawet przez kilkaset metrów. Lubi krew koni, owiec, bydła i psów. Są groźne dla ludzi - przenoszą wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.

Naukowcy z UW podkreślili, że obecna wiosna - sucha i ciepła - jest idealna dla przeżycia i rozwoju przywiezionych z Afryki młodocianych kleszczy Hyalomma. Wraz z migrującymi ptakami, tysiące larw i nimf trafiają corocznie do Europy.

Dlatego badacze proszą Polaków o czujność i zgłaszanie obserwacji.

„Chcieliśmy jeszcze raz prosić Państwa o pełną mobilizację i udział w projekcie, gdyż podczas nadchodzącej wiosny i lata możemy doświadczyć prawdziwego wysypu tych kleszczy. Przypominamy, że obecnie trwa wysyp kleszczy łąkowych (Dermacentor reticulatus) przenosicieli babeszjozy psów. Warto więc dokładnie oglądać siebie i pupili po spacerach, i zwracać uwagę na obecność nietypowych kleszczy, które można przesłać do Zakładu Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych” - zachęca prof. Bajer.

W razie znalezienia nietypowo dużego kleszcza należy poinformować badaczy (za pośrednictwem formularza) i załączyć zdjęcie. Najlepiej wysłać samego kleszcza. Aby go usunąć, nie wolno go przekręcać ani szarpać. Można to zrobić pęsetą lub zastosować specjalne lasso, haczyki zwane kleszczołapkami czy specjalną pompkę ssącą. Ważne, by został uchwycony jak najbliżej skóry, co zapobiega zgnieceniu pajęczaka. Najlepiej wyciągać kleszcza powoli, unikając gwałtownych szarpnięć. Przygotowując kleszcza do transportu, należy go zamrozić w torebce plastikowej w zamrażalniku (minus 20 st. C) przez co najmniej 24 godziny. Znalezisko należy zapakować (może być rozmrożony) z kartką z danymi: z jakiego zwierzęcia został zdjęty, kiedy, gdzie.

Kleszcze należy wysłać na adres: Zakład Eko-epidemiologii Chorób Pasożytniczych na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego (Ilji Miecznikowa 1, 02-096 Warszawa).

W Polsce za mało osób szczepi się przeciwko chorobom przenoszonym przez kleszcze

Liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu (KZM), które może mieć poważne powikłania neurologiczne, systematycznie rośnie w Polsce. Tymczasem wyszczepialność w naszym społeczeństwie wynosi poniżej 1 proc. – mówili eksperci w piątek na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Zorganizowano je w ramach obchodów Ogólnopolskiego Dnia Świadomości o Kleszczowym Zapaleniu Mózgu (KZM), który przypada 30 marca.

Jak podkreślali specjaliści, aktualnie coraz więcej punktów aptecznych oferuje szczepienie przeciwko KZM, a w niektórych miastach, jak Warszawa, są programy darmowych szczepień przeciwko tej groźnej chorobie.

- Zmiany klimatyczne powodują, że mamy więcej kleszczy i dodatkowo więcej kleszczy zakażonych wirusem KZM – powiedziała prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Jak wyjaśniła, łagodne zimy sprzyjają przetrwaniu drobnych zwierząt, które są głównymi żywicielami kleszczy.

To sprawia, że co roku liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu przyrasta, a choroba przestała mieć charakter sezonowy. Z danych, które przedstawiła badaczka, wynika, że w latach 2024-2025 przyrost ten wyniósł 16 proc.

Dr nauk o zdrowiu Barbara Czech-Szczapa z Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podkreśliła, że wszystkie modelowania epidemiologiczne wskazują na to, iż zachorowania na choroby odkleszczowe będą istotnie wzrastać w najbliższych latach.

- Widzimy wszędzie progresję ryzyka epidemiologicznego i progresję zwiększenia się obszaru bytowania kleszczy, które niosą ze sobą to ryzyko, jak również introdukcję gatunków, których wcześniej nie mieliśmy – powiedziała.

Różne odmiany kleszczy w Polsce

Z zaprezentowanych przez nią danych wynika, że kleszcze pospolite (Ixodes ricinus) występują w całej Polsce. Bardzo zwiększył się również zasięg występowania kleszcza łąkowego (Dermacentor reticulatus). Obydwa gatunki przenoszą wirusa KZM i obecnie są znacznie bardziej istotne z epidemiologicznego punktu widzenia niż kleszcze afrykańskie (Hyalomma marginatum), które przenoszą gorączkę krymsko-kongijską.

Prof. Zajkowska podkreśliła, że tak naprawdę każdy jest narażony na ugryzienie przez kleszcza. Największe ryzyko dotyczy osób, które spędzają dużo czasu na łonie natury, chodzą do lasu, ale też parku miejskiego, biegają, mają psa i chodzą z nim na spacery, wędkarze, grzybiarze, osoby uprawiające ogródek, a także leśnicy i inne osoby pracujące w bliskim kontakcie z przyrodą.

- Każda aktywność na świeżym powietrzu, czy incydentalna, czy systematyczna, hobbystyczna czy zawodowa, wiąże się z ryzykiem kontaktu z kleszczem – wymieniała specjalistka.

Dr Czech-Szczapa dodała, że żerują nie tylko kleszcze dorosłe, ale też ich inne postacie rozwojowe, w tym larwy i nimfy, które są znacznie mniejsze od postaci dorosłej i można je przeoczyć. – Wirus KZM jest dostępny w ślinie, dlatego już sam fakt rozpoczęcia żerowania przez kleszcza niesie ze sobą ryzyko zakażenia – zaznaczyła epidemiolożka.

Jest to wirus blisko spokrewniony z wirusami, które wywołują tak poważne choroby, jak żółta gorączka, denga, gorączka Zachodniego Nilu.

Jedna trzecia przypadków KZM może przebiegać bezobjawowo. Gdy objawy występują, w pierwszej fazie KZM może przypominać infekcję wirusem grypy, tłumaczyła prof. Zajkowska. W drugiej fazie, tzw. neurologicznej, dochodzi do zajęcia struktur w centralnym układzie nerwowym – najczęściej opon mózgowo-rdzeniowych, a w cięższych przypadkach - mózgu oraz rdzenia kręgowego. Występują wówczas: gorączka (często wysoka), silny ból głowy, sztywność karku, napady padaczkowe, porażenia, zaburzenia równowagi i świadomości. Ta faza rozwija się u ok. jednej trzeciej osób zakażonych wirusem.

Co ważne, wszyscy pacjenci w tej fazie wymagają pobytu w szpitalu. W najcięższych przypadkach dochodzi do zaburzeń oddychania, co wymagać może wspomagania oddechu za pomocą respiratora. Trwałe powikłania rozwijają się u 35-58 proc. osób z objawami neurologicznymi.

- U części pacjentów z KZM, którzy trafiają do szpitala, choroba naprawdę przebiega bardzo, bardzo dramatycznie, ze zmianami, które są nieodwracalne, z uszkodzeniem układu nerwowego, z uszkodzeniem układu ruchu, zaburzeniami poznawczymi – wymieniała prof. Zajkowska. Dodała, że również KZM przebiegające bez zajęcia ośrodkowego układu nerwowego może mieć negatywne skutki zdrowotne dla pacjentów.

Dr Czech-Szczapa zwróciła uwagę na to, że KZM można się zarazić droga pokarmową. Ma to związek ze spożywaniem niepasteryzowanych produktów mlecznych (regionalnych), zarówno od krów, owiec i kóz. Podczas namnażania się w organizmie zwierzęcia – żywiciela kleszcza ten wirus jest wydzielany aktywnie do mleka, wyjaśniła. Specjaliści obecni na konferencji zaznaczyli, że obecnie nie ma skutecznego leku na KZM. - Leczenie jest tylko objawowe. Nie ma takiego leku, który działałby na mnożenie się wirusa – powiedziała prof. Zajkowska.

Istnieją natomiast szczepionki, których skuteczność jest bardzo wysoka – już po pierwszej dawce wynosi ponad 90 proc. – Zaszczepienie się to naprawdę jedyny sposób, żeby nie zachorować - oceniła.

Dr Czech-Szczapa podkreśliła, że ciężkie przypadki KZM dotyczą wyłącznie osób nieszczepionych.

Skuteczność szczepionek widać najlepiej w grupie leśników, którzy są szczepieni obowiązkowo z racji wykonywanego zawodu i nie chorują na KZM. – Niestety, w Polsce wskaźnik szczepień - mimo, że choroba jest rejestrowana we wszystkich województwach – jest bardzo niski i wynosi 0,22 proc. populacji – powiedziała specjalistka. Dodała, że pod tym względem bardzo odbiegamy od krajów UE.

Jak wyjaśniła, szczepienie składa się z trzech dawek, ale już po drugiej dawce odporność jest bliska 100 proc. Trzecia dawka utrwala ten stan. Po upływie 3-5 lat wart przyjąć dawkę przypominającą.

Dr n. farm. Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, zwrócił uwagę, że obecnie łatwiej jest zaszczepić się przeciw KZM, ponieważ szczepionka zaczęła być dostępna w punktach aptecznych. Choć za samą szczepionkę trzeba zapłacić, to usługa jej podania jest refundowana.

- Ugryzienie przez kleszcza zakażonego wirusem KZM jest zdarzeniem losowym, dlatego szczepienie trzeba traktować jak polisę ubezpieczeniową, która tak naprawdę zabezpiecza nas na wiele lat – podsumowała prof. Zajkowska.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.