Po powrocie z oficjalnej wizyty w USA prezydent Karol Nawrocki ma ogłosić ostateczną decyzję w sprawie zaprzysiężenia sześciu sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm 13 marca. W obozie rządzącym nastroje są jednak jednoznaczne: czas negocjacji się skończył. Resort sprawiedliwości zapowiada wdrożenie scenariuszy alternatywnych, które mają umożliwić sędziom podjęcie pracy nawet bez udziału głowy państwa.
Jak przekazał rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, stanowisko Karola Nawrockiego zostanie przedstawione po powrocie głowy państwa ze Stanów Zjednoczonych. Ta zwłoka budzi coraz większe emocje po stronie większości parlamentarnej. W centrum konfliktu znajduje się grupa sześciu sędziów, których wybór stał się symbolem walki o przywrócenie praworządności – lub, jak twierdzi opozycja - próbą zawłaszczenia Trybunału.
Kancelaria Prezydenta oficjalnie podważa tryb wyboru sędziów, domagając się dodatkowych wyjaśnień prawnych i sugerując wady proceduralne. Z taką interpretacją fundamentalnie nie zgadza się Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Uznaje sprawę za proceduralnie zamkniętą i regularnie wzywa prezydenta do „niezwłocznego odebrania ślubowania”, argumentując, że głowa państwa nie posiada kompetencji do recenzowania suwerennych decyzji Sejmu w zakresie personalnym. Presję zwiększają sami zainteresowani – sędziowie formalnie zwrócili się do prezydenta o wskazanie terminu uroczystości.
Tusk i Żurek: Koniec ery blokowania
Premier Donald Tusk w ostatnich wystąpieniach jasno zarysował linię frontu. – Zostali wybrani i są sędziami – ucina krótko szef rządu, dając do zrozumienia, że brak podpisu prezydenta pod aktem ślubowania nie zmienia statusu prawnego wybranych osób.
Merytoryczną ofensywę prowadzi minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Jego zdaniem zarzuty wobec procedury wyboru mają charakter wyłącznie polityczny i nie znajdują oparcia w przepisach prawa. Rozmawiając z dziennikarzami w Sejmie minister przypomniał, że dotychczasowa praktyka konstytucyjna była w tym zakresie klarowna: czynność zaprzysiężenia przez prezydenta ma charakter ceremonialny, a nie kreacyjny. Innymi słowy – to Sejm wybiera sędziego, a prezydent jedynie potwierdza ten fakt, nie mając prawa do „veta personalnego”.
– Sędziowie zostali wybrani legalnie i powinni móc objąć swoje funkcje. Nic nie stoi na przeszkodzie, by prezydent odebrał od nich ślubowanie – argumentuje Żurek. – Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby prezydent – nawet będąc za granicą – zapowiedział termin i odebrał ślubowanie – dodaje.
Alternatywne scenariusze: Między prawem a „cyrkiem”
Jeśli prezydent zdecyduje się nie odebrać ślubowania sędziów, rządzący przygotowują alternatywne rozwiązania. Jedną z koncepcji było złożenie ślubowania przed Zgromadzeniem Narodowym. Minister Żurek podchodzi jednak do tego pomysłu z ogromnym sceptycyzmem.
– Widzieliście państwo, co się dzieje dziś w Sejmie – krzyki, inwektywy. Ja nie wiem, czy sędziowie chcieliby w takiej atmosferze składać uroczyste ślubowanie i zaczynać odbudowę Trybunału – ocenia szef resortu sprawiedliwości.
– Mamy przygotowany plan awaryjny na wypadek, gdyby prezydent nie odebrał ślubowania. Państwo musi zapewnić skuteczność działania instytucji – zapowiada.
Logika resortu sprawiedliwości jest następująca: skoro sędziowie zostali ważnie wybrani, a ich kadencja się rozpoczęła, mają prawo do wykonywania swoich obowiązków. – Oni są już ważnie wybranymi sędziami. Powinni pracować. Trybunał jest budynkiem użyteczności publicznej. Wybrany sędzia powinien wejść, dostać dostęp i rozpocząć pracę – podkreśla Żurek. Jak dodaje, „nie wyobraża sobie sytuacji, w której ktoś zamyka Trybunał przed legalnie wybranymi sędziami”.
– Prezydentem się bywa. Warto być przyzwoitym i przestrzegać prawa. Dla mnie wybór jest prosty – kwituje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu