- Jaką trzeba mieć w sobie pychę i butę, żeby przyjąć złoty medal "za zasługi dla obronności kraju", będąc rzecznikiem MON od kilku miesięcy - pisze w komentarzu dla gazetaprawna.pl Maksymilian Rigamonti, autor m. in. książki fotograficznej "Afganistan jest w nas".
- Przez 5 lat wyjeżdżałem do Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Przebywałem w strefie działań wojennych prawie pół roku. Licząc pospiesznie ponad 150 razy uczestniczyłem w patrolach bojowych z polskimi żołnierzami, podczas których oddawano w moją stronę kilkakrotnie strzały z broni maszynowej.
W odległości 30 metrów, gdzie przebywałem, eksplodowała rakieta, jedna z kilkudziesięciu, które spadły na polska bazę wojskową FOB Ghazni podczas mojego dwumiesięcznego pobytu w 2010 roku.
Uczestniczyłem z jednostkami specjalnymi w nocnej akcji pojmania afgańskich talibów.
Efektem mojego pobytu tam było wydanie autorskiej książki fotograficznej "Afganistan jest w nas".
Otrzymałem stypendium twórcze, którego efektem jest publikacja książkowa "Straty. Żołnierze z Afganistanu" napisana przez Magdalenę Rigamonti z moimi zdjęciami, wydana przez PWN i nominowana do Nagrody Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego. Uff, to tak na jednym oddechu... Dlaczego to robiłem? No przecież nie dla medali. Wykonywałem swój obywatelski, dziennikarski i patriotyczny obowiązek. A tu tak od razu złoto?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu