Na Jasnej Górze poinformowano pielgrzymów, by po uroczystościach pozostali jeszcze w sektorach – by na telebimach obejrzeć moment startu śmigłowca z papieżem.

Decyzja o środku transportu ważyła się do ostatniej chwili – policjanci jeszcze o 12.30 nie wiedzieli czy papież wróci do Krakowa samochodem i będą musieli ponownie zamknąć drogi DK1, S1 i autostrada A4. Służby drogowe zapewniały, że są gotowe na taki wariant. O tym, że papież wróci śmigłowcem zdecydował BOR - powiedziała PAP rzeczniczka śląskiej policji Aleksandra Nowara.

Po tym jak rano papież dotarł do Częstochowy, przesiadł się z samochodu do otwartego papamobile, aby móc pozdrawiać wiernych. Na jasnogórskich błoniach papież przewodniczył mszy z okazji 1050. rocznicy chrztu Polski - z udziałem m.in. władz państwowych i setek tysięcy wiernych.

Pielgrzymi, którzy brali udział w uroczystościach docierali na Jasną Górę samochodami, autokarami, a także pociągami. Na ten dzień samorządowe Koleje Śląskie zapowiedziały łącznie 20 pociągów mogących dowieźć ponad 11 tys. pielgrzymów na spotkanie z papieżem w Częstochowie. Odjazd prawie wszystkich z nich przewidziano z Katowic. Do godz. 7 uruchomiono 21 pociągów, którymi przewieziono co najmniej 7,5 tys. pielgrzymów.(PAP)