O tym, po co nam pigułki na każdą dolegliwość i czy szczęście musi być łatwe do przełknięcia. Nie radzimy sobie w pracy, nie wyrabiamy się w domu. Irytuje nas szefowa lub prezes, teściowa, sąsiadka. Mąż lub żona. I wtedy pojawia się ona. Pigułka na wszystko. Nasze wybawienie. Ma nas ukoić oraz uspokoić.
– Pracujemy na kilku etatach, a potem biegniemy na siłownię. Wymagamy od siebie coraz więcej, bo czas to pieniądz. Więc liczy się każda minuta. Wszystko musi być idealne, a jeśli nie jest, czujemy się sfrustrowani. Nic dziwnego, że ludzie zaczęli interesować się szybkim panaceum na swoje rozterki oraz dolegliwości – uważa Małgorzata Osowiecka, psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.