Romantycy i pozytywiści tylko jako temat lekcji polskiego? Bynajmniej. Spór cały czas trwa i nie dotyczy jedynie literatury. Skakać na głęboką wodę czy powoli się wspinać? Romantyków i pozytywistów w polityce i gospodarce, czy szerzej w sferze publicznej, różnią cele i metody działania. Ci pierwsi to maksymaliści. Drudzy minimaliści i kunktatorzy. Ze wszystkimi konsekwencjami.
Różnice zaczynają się w diagnozie, co sprzyja fundamentalnym podziałom społecznym. – Dla jednych Polska to nie temat do wielkich uniesień, a raczej ponurej rezygnacji. Polska to tu i teraz. Każda zmiana może być zmianą na gorsze. Stąd, jeśli coś zmieniać, to powoli i ostrożnie. Druga grupa uważa, że Polska jest cudowna, ale tu i teraz jest złe. Dlatego potrzebna jest radykalna zmiana – mówi politolog Jarosław Flis. Między innymi dlatego jeszcze rok temu mieliśmy spór o to, czy przeżywamy drugi złoty wiek od czasów Jagiellonów (o czym zaczął pisać ekonomista Banku Światowego Marcin Piątkowski i prestiżowe magazyny takie jak „The Economist”), czy raczej Polska jest w runie (co z kolei lansował szykujący się do objęcia władzy PiS i sprzyjające mu media).
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
