Przy wyjątkowo wysokiej frekwencji Amerykanie wybrali we wtorek Demokratę Baracka Obamę na najwyższy urząd w państwie. Wybór pierwszego w historii czarnoskórego prezydenta wywołał falę entuzjazmu w Stanach Zjednoczonych i na świecie.

Według danych amerykańskich stacji telewizyjnych, opartych na wynikach głosowania w 48 stanach, Obama zdobył 349 (na 538) głosów elektorskich, a jego republikański rywal John McCain - 163 głosy.

W wyborach do Kongresu USA, które także odbyły się we wtorek, Demokraci zapewnili sobie wygodną większość w Izbie Reprezentantów i Senacie. Po raz pierwszy od 1992 roku Partia Demokratyczna kontroluje nie tylko Biały Dom, lecz także obie izby Kongresu.

W noc wyborczą w centrum Chicago, miasta w którym Obama mieszka, zebrały się dziesiątki tysięcy jego zwolenników. W położonym w sercu miasta Grant Parku na tę okazję przygotowano namioty i telebimy, na których transmitowano wiadomości wyborcze.

W swoim przemówieniu prezydent-elekt podkreślił optymistyczne przesłanie zawarte w powierzeniu przywództwa USA pierwszemu czarnemu prezydentowi, ale i wspomniał o ogromnych wyzwaniach stojących przed krajem.

"Jeżeli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, czy Ameryka jest miejscem, gdzie wszystko jest możliwe, kto jeszcze się zastanawia, czy marzenie naszych ojców-założycieli jest żywe w naszych czasach, kto jeszcze kwestionuje potęgę naszej demokracji, dzisiejszy wieczór daje wam na to odpowiedź" - oświadczył.

"To odpowiedź młodych i starych, bogatych i biednych, Demokratów i Republikanów, czarnych, białych, Latynosów, Azjatów, Indian, gejów, heteroseksualnych, ułomnych i zdrowych" - mówił. Amerykanów, którzy przekazali światu przesłanie, że nigdy nie byliśmy po prostu zbiorem poszczególnych jednostek lub zbiorem czerwonych i niebieskich stanów" (od kolorów Partii Demokratycznej i Republikańskiej).

Przemówienie przerywały co chwila owacje i skandowanie "yes, we can" (tak, możemy).

Obama podziękował następnie McCainowi za złożone wcześniej pełne kurtuazji gratulacje i wyraził gotowość współpracy z nim i republikańską kandydatką na wiceprezydenta, Sarah Palin.

Z kolei Hillary Clinton, rywalka Obamy w prawyborach o nominację Demokratów, określiła zwycięstwo czarnoskórego senatora jako "historyczne dla narodu amerykańskiego".

Po ogłoszeniu wyników elekcji na ulice amerykańskich miast, od Waszyngtonu po Los Angeles, wyszły tłumy zwolenników Obamy. Ludzie tańczyli na ulicach przy dźwiękach klaksonów, bili w bębny, obejmowali się.

Radość ze zwycięstwa Baracka Obamy okazywano w różnych zakątkach świata

W kenijskiej wiosce Kogelo, skąd wywodził się ojciec prezydenta- elekta, wiadomość o jego zwycięstwie wywołała euforię. Z okazji zwycięstwa Obamy prezydent Kenii Mwai Kibaki ogłosił czwartek dniem świątecznym w całym kraju.

Świętowało japońskie miasteczko Obama, a w brazylijskim Rio de Janeiro przebywający tam Amerykanie fetowali na plaży wspólnie z Brazylijczykami.

Prezydentowi-elektowi spektakularnej wygranej gratulowali szefowie państw i rządów licznych krajów świata. Wielu wyraziło nadzieję na odnowienie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi pod rządami Demokraty.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso wyraził nadzieję, że pod przewodnictwem Obamy Stany Zjednoczone zjednoczą się z Europą "w zaprowadzeniu w świecie "nowego ładu"".

Chin Hu Jintao: chcemy podniesienia na nowy poziom stosunków amerykańsko-chińskich

Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas zaapelował do prezydenta-elekta o zdynamizowanie działań na rzecz rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego, co - jego zdaniem - "jest kluczem do światowego pokoju".

Gordon Brown, premier W. Brytanii, będącej sojusznikiem USA, podkreśli, że z Obamą łączy go "wiele wartości".

Wrogi Stanom Zjednoczonym wenezuelski prezydent Hugo Chavez pogratulował Obamie zwycięstwa w "historycznych wyborach" i wyraził chęć ustanowienia "nowych stosunków" z Waszyngtonem.

Z kolei prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powiedział o zwycięstwie Obamy: "Nie mamy problemów z narodem amerykańskim, nie mamy też wrodzonego antyamerykanizmu. Mamy nadzieję, że nasi partnerzy, nowa administracja Stanów Zjednoczonych Ameryki dokona wyboru na rzecz pełnowartościowych stosunków z Rosją".

Światowa prasa podkreśla, że wybór Baracka Obamy na prezydenta USA to polityczny zwrot i szansa na odbudowę wizerunku Ameryki. "Trzy filary tradycyjnej politycznej filozofii Republikanów: twarde podejście do zagadnień narodowego bezpieczeństwa, ślepa wiara w wolny rynek i konserwatyzm społeczny zostały zakwestionowane, każdy z osobna" - pisze brytyjski "The Independent".

Inny dziennik brytyjski - "Daily Telegraph" ostrzega jednak, że "obciążony wielkimi oczekiwaniami" Obama będzie dysponował "szczupłymi środkami, by im sprostać". Gazeta radzi mu, by wyciągnął wnioski z dorobku George'a W. Busha i Dicka Cheneya, ponieważ nie stać go na powtórzenie ich błędów.

Azjatycka prasa - chiński dziennik "China Daily" czy indyjski "Times od India" - z kolei widzą w zmianie w Białym Domu szansę poprawy współpracy kontynentu ze Stanami Zjednoczonymi. Rosyjska "Prawda" ocenia natomiast, iż zwycięstwo Obamy oznacza "koniec ośmiu lat piekła".

Korespondent niemieckiego "Der Spiegel" nazwał rozmiary zwycięstwa Obamy "szokującymi", akcentując nadzwyczajną umiejętność prezydenta-elekta do "pozostawania źródłem siły, poza całym szumem medialnym".