Nic dziwnego, że prezydent Barack Obama chciał/nie chciał spotkać się z Andrzejem Dudą, bo też po co rozmawiać z politykiem, który nie ma we własnym kraju wiele do powiedzenia? Więcej sensu ma spotykanie się z Beatą Szydło niż z Panem Podpisem.
Jeszcze bardziej twórcza wydaje się rozmowa z wicepremierem Morawieckim. Ten bowiem, na razie jako jedyny polityk w Polsce, jasno wyłożył, o co mu chodzi. Tak, wiem, że najrozsądniejsza wydawałaby się rozmowa z Jarosławem Kaczyńskim, który jednym ruchem ręki może zmieść Morawieckiego z powierzchni rządu. Tyle że prezes dawno zapomniał już o przyjemności płynącej z dialogu; współczuję pisowcom, którzy z przylepionym uśmiechem na twarzy muszą dialog pozorować.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.