Lewestam: Bezsenność plus pusty dom równa się internet

haker, internet
haker, internetShutterStock
2 października 2015

Bezsenność plus pusty dom równa się internet. Noc, jak przystoi takim historiom, była ciemna i burzliwa, a ja schylałam się nad jarzącym się na niebiesko ekranem laptopa i czytałam, co następuje: „Nie można mieć wobec kobiet wygórowanych oczekiwań. Kobiety są z natury manipulujące, niespójne, głupio emocjonalne, skupione wyłącznie na sobie i na wrażeniu, jakie robią na innych. Nie potrafią być monogamiczne. Trzeba tę prawdę zaakceptować... I wtedy przestaje się je nienawidzić”. „Tak” – wykrzyknęłam do siebie. „Po trzykroć tak!”.

Kiedy opadła mi uniesiona pięść, w końcu nadszedł sen, po nim poranek, a wraz ze światłem dnia trzeźwość i bezdenne zdziwienie. Cóż też się stało tej nocy – mnie: człowiekowi normalnemu, humaniście, feministce? Czyżbym naprawdę spędziła ją, z bijącym sercem czytając mizoginistyczne fora? Które odsyłały mnie na blogi facetów wykiwanych przez kobiety? Którzy linkowali badania dowodzące ewolucyjnej wyższości mężczyzn? Z których można było dostać się jednym kliknięciem do niezliczonych historii o „wrednych sukach” twierdzących, że wolą „dobrych chłopców”, a sypiających wyłącznie z cynicznymi mięśniakami? Czyżbym przeczytała na tych stronach wszystkie komentarze, schodząc tym samym w ciemne jądro świadomości mężczyzny, któremu wydaje się, że jest seksualnie i kulturowo ciemiężony? Co więcej, czyżbym uwierzyła mu, temuż mężczyźnie, spuściła ze smyczy empatię i poczuła jego frustrację i złość?

Owszem, tak było. Zaczęłam zresztą niewinnie, od przeglądu wiadomości. W tamtych dniach w Isla Vista w Kalifornii niejaki Elliot Roger zastrzelił sześcioro ludzi, po czym popełnił samobójstwo. Media szybko odkryły jego zaangażowanie w antykobiece społeczności internetowe, takie jak redditowe „The Red Pill”. Wciąż mówi się o opresji kobiet – piszą „redpillowcy” – a przecież to mężczyzna jest ofiarą. Pozbawiony pozytywnych wzorców męskości zmaga się ze swoim uzależnieniem od płci pięknej, dając się traktować jak śmieć w okresie nastoletnim, pozwalając się sobą bawić jako młody dorosły, by skończyć jako żywiciel rodziny z niezadowoloną, leniwą i coraz bardziej pomarszczoną babą u boku, która nagle zaczyna naciskać na monogamię. Dość, mówią odważni. Mężczyźni muszą zażyć czerwoną pigułkę, która od czasów Matrixa jest symbolem rozpoznania prawdy. Niech im łuski feministycznej propagandy spadną z oczu. I wtedy będą mogli manipulować kobietą, jak i ona manipuluje, zabiorą jej część mocy, wreszcie użyją zwodniczej Ewy do swoich celów. Głównie seksualnych, no bo jakże. W takie to rejony internetu przywiodła mnie tamtej nocy ciekawość, próba zrozumienia zabójcy, który podobno zabił z frustracji przedłużającym się celibatem. A potem pijana samotnością nocnego czytania, zahipnotyzowana klikaniem kolejnych linków i podekscytowana odkrywaniem nieznanych cyberterenów niepostrzeżenie wtopiłam się w świat czerwonej pigułki. Przeszłam tymi teoriami tak, jak przechodzi się zapachem. Rozpuściłam się w nich jak esencja herbaciana w wodzie, powoli, stopniowo, bezgłośnie. Ciekawość przeistoczyła się w zrozumienie, a to z kolei w poczucie braterstwa i w końcu – w okolicach czwartej nad ranem – oburzenie dotykającą mych braci niesprawiedliwością. Precz z babami!

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png