Siostry domagają się wzrostu wynagrodzeń i lepszych warunków pracy. Minister zdrowia w niedzielę, po rozmowach z protestującymi w Wyszkowie, obiecał podwyżki pielęgniarkom i położnym. Wysokość będzie zależała od środków wygospodarowanych w Narodowym Funduszu Zdrowia.
Rzecznik ministerstwa Krzysztof Bak powiedział, że chodzi o wypracowanie takich rozwiązań, aby pieniądze, które otrzymuje dyrektor szpitala trafiały bezpośrednio do kieszeni pielęgniarek.
- Pielęgniarki nie wierzą w zapewnienia ministra. Albo godne zarobki, albo strajk we wrześniu
- "Solidarność" zawiedziona urzędowaniem prof. Zembali, ale dymisji nie będzie
- W Wyszkowie wznowione rozmowy pielęgniarek z dyrekcją szpitala
- Pielęgniarki ze szpitala w Wyszkowie zakończyły strajk. Będą podwyżki
- Dr Pszczołowski: Pielęgniarkom obiecano trudne do zrealizowania podwyżki
Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Lucyna Dargiewicz podkreśliła, że od początku akcji protestacyjnej postulaty płacowe pielęgniarek nie zmieniły się. Domagają się podwyżek płac o 1500 złotych oraz poprawy warunków pracy. Chodzi o określenie niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na oddziałach przy zawieraniu umów przez NFZ ze szpitalami.
W niedzielę, minister zdrowia po rozmowach z pielęgniarkami w Wyszkowie zaproponował podwyżki o 300 złotych brutto do podziału. O ich wysokości mają decydować liderzy środowiska pielęgniarskiego oraz dyrektorzy placówek uwzględniając fachowość, doświadczenie i umiejętności osoby zatrudnionej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu