Rząd Polski sprzedaje człowieka za pensję. Bo na świecie brakuje kapitału ludzkiego. Człowiek, któremu chce się pracować i który chce zarobić, jest wartością. A tacy są Polacy - mówi w wywiadzie dla DGP Janusz Filipiak, profesor nauk technicznych, założyciel i prezes zarządu firmy informatycznej Comarch.
W czasie strajku górników w Kompani Węglowej pojawiły się informacje o tym, że niektórzy polscy przedsiębiorcy rozważali kupno kopalń. Panu taka myśl nie przyszła do głowy?
Absolutnie nie. Nowoczesna gospodarka jest bardzo sfragmentyzowana i każdy powinien robić to, na czym zna się najlepiej. W Korei i Japonii jest wiele koncernów, które potrafią działać jednocześnie na różnych frontach, ale to specyfika tego rynku. W Europie, aby osiągnąć sukces, trzeba być specjalistą. W tej chwili w dojrzałych gospodarkach każda firma w swojej branży jest optymalizowana kosztowo i przychodowo. Kupno kopalni przez nas oznaczałoby zatrudnienie menedżerów, którzy się na tym znają, i całą masę innych następstw. Przykładem takich wyborów jest Interia, którą finalnie sprzedaliśmy. Do momentu, gdy to technologia decydowała o rozwoju Interii, to było nasze miejsce i nasz biznes. Gdy z kolei informatyka stała się tańsza, nasz czas w Interii się skończył. Interesy bez szczegółowej specjalizacji można teraz robić w Hongkongu czy innych miejscach, gdzie rynek nie jest tak zaawansowany.
Co to znaczy?
Nie ma tylu konkurujących firm. W Europie w każdej dziedzinie mamy wielką konkurencję. Inaczej jest chociażby w Korei Południowej. Tam są słynne czebole, a w Polsce, choćbym nie wiem jak się starał, nie otworzę czegoś na ten wzór. Niektórzy polscy biznesmeni podejmowali takie próby, ale nieudane.
A nie sądzi pan, że azjatyckie czebole, te gigantyczne konstrukcje, są nieefektywne? Że łączą zbyt wiele rzeczy?
Czas pokaże, czy z takimi przedsięwzięciami nie będzie tak jak z Japonią, która w latach 60. i 70. wygrywała wszystko. Potem stopniowo zmniejszały się wydatki inwestycyjne, a rosła konsumpcja – wraz z którą Japonia zaczęła tracić przewagę. Wszystko obserwowałem na własne oczy, bo raz na kilka lat odwiedzam ten kraj. Podobnie jest w Chinach, gdzie system powoli będzie się degradował – z punktu widzenia przedsiębiorcy. I humanizował – z punktu widzenia pracownika.
W rozmowie dla niemieckiego tygodnika „Capital” powiedział pan, że w Polsce mamy kopalnie bardzo dobrych informatyków, dla których nie stanowi problemu łączenie pracy zawodowej i życia prywatnego. Podtrzymuje pan tę opinię?
Myślę, że tak. Przy czym ci informatycy też są różni, a postawy społeczne się zmieniają. Czasy, gdy tworzyliśmy Comarch, to zachłyśnięcie się technologią i unikalność, do których dodatkowo dochodziła możliwość wyjeżdżania na Zachód na staże. To było coś bardzo atrakcyjnego, wyróżniającego nas na tle innych pracodawców.
Teraz postawa się zmieniła?
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.