Nowy szef Komisji Europejskiej zaczyna urzędowanie tak samo, jak zakończył rządy w Luksemburgu – od afery.
Reklama
Jean-Claude Juncker zapewniał w piątek – i to nie osobiście, lecz ustami swojego rzecznika – że po ujawnieniu mechanizmu i skali unikania podatków, który Luksemburg oferował wielkim światowym koncernom, jest spokojny. Jego następca w roli premiera tego kraju dodawał, że wszystko odbywało się zgodnie z prawem. Do żadnego złamania prawa faktycznie nie doszło, jednak to kolejny skandal związany z Junckerem.
W czwartek Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ) ujawniło schemat, który pozwala firmom zredukować płacone podatki do minimum – często nawet do poziomu poniżej 1 proc. Możliwe to jest dzięki rejestrowaniu w Luksemburgu spółek córek, którym macierzyste firmy przekazywały licencje do sprzedaży i prawa autorskie. W ten sposób firmy nie płacą podatków w krajach, gdzie prowadzą faktyczną działalność, zaś luksemburskie filie korzystają ze specjalnych umów zawartych z rządem tego kraju, obniżających stawki do minimalnych poziomów. Ale Luksemburg też na tym zyskuje, bo przyciąga największe światowe koncerny, które w jego kraju płacą podatki. A ponieważ jest ich wiele, to nawet niskie stawki zapewniają mu pokaźne dochody.
Wśród ok. 340 firm, którym rząd Junckera przyznał takie przywileje, są m.in. Pepsi, Ikea, Accenture, AIG, Amazon, Blackstone, Deutsche Bank, H.J. Heinz, JP Morgan Chase, Burberry, Procter & Gamble czy Abu Dhabi Investment Authority.
– To, co tu miało miejsce, jest całkowicie legalne – zapewniał w piątek minister finansów Luksemburga Pierre Gramegna, co jednak nie przekonało ani mediów, ani wielu europejskich polityków. Każdy kraj ma oczywiście prawo ustalać stawki podatkowe, ale w ten sposób Luksemburg pozbawiał pozostałych członków Unii legalnie należących im się dochodów, a tym samym przyczyniał się do ich kłopotów finansowych. A Juncker w szczycie kryzysu zadłużeniowego jako szef eurogrupy naciskał na to, by zadłużone kraje wcielały w życie radykalne plany oszczędnościowe.
Juncker stał na czele Luksemburga przez 18 lat i musiał wiedzieć o tych umowach. Dlatego niewiarygodnie brzmią jego wcześniejsze zapewnienia, że Luksemburg nie jest rajem podatkowym oraz że przejrzystość finansowa będzie jednym z priorytetów Komisji.
To nie pierwszy przykład hipokryzji Junckera. W 2005 r. przed referendum we Francji w sprawie eurokonstytucji miał powiedzieć, że „jeśli wynik będzie pozytywny, to dobrze, a jeśli nie – to i tak ją wprowadzimy”. Zawsze był też zwolennikiem zakulisowej polityki i utrzymywania różnych uzgodnień w tajemnicy przed opinią publiczną. – Wszyscy wiemy, co trzeba zrobić, nie wiemy tylko, jak mamy zostać ponownie wybrani, jak już to zrobimy – wyjaśnił takie podejście w zeszłym roku. Zresztą jego rządy w Luksemburgu też skończyły się skandalem. W 2013 r. odszedł ze stanowiska, gdy wyszło na jaw, że tamtejsze służby specjalne podsłuchiwały polityków. Według raportu Juncker nie sprawował we właściwy sposób kontroli nad służbami i nie poinformował komisji śledczej o niektórych faktach.
Poza najnowszymi rewelacjami Międzynarodowego Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych pozostałe kontrowersje dotyczące Junckera były znane, gdy został on nominowany na szefa Komisji Europejskiej.
36 proc. taką część luksemburskiego PKB wytwarza sektor bankowy
149 liczba banków mających siedzibę w Luksemburgu
2,6 bln euro wartość aktywów wszystkich funduszy inwestycyjnych zarejestrowanych w Luksemburgu