Wyniki prowadzonych od 30 lat badań wskazują też, że rośnie liczba Brytyjczyków przekonanych, iż brytyjskość mierzy się znajomością języka angielskiego, pochodzeniem, a przynajmniej stażem zamieszkania na Wyspach. Więcej ankietowanych uważa też, że imigracja nie służy gospodarce, niż że jest ekonomicznie korzystna.

We wnioskach ze zleconego przez rząd sondażu, instytut Nat Cen stwierdza, że w kwestii imigracji rysuje się coraz głębsza przepaść między liberalnym podejściem większości polityków a opinią wyborców. Co więcej, przy obecnym stanie prawnym, państwo ma związane ręce w kwestii imigracji, przynajmniej z Europy - i dlatego w majowych eurowyborach elektorat masowo poparł antyunijna partię UKIP.