Przypadek "praca za głos" jest wyjątkowo szkodliwy, bo kładzie się cieniem na wszystkich w PO. Tak "aferę taśmową" w partii komentuje w radiowej Trójce poseł Sławomir Neumann. W ocenie Neumanna sprawa taśm, gdzie w zamian za głos na Protasiewicza oferowano pracę w KGHM, nie zaważyła na głosowaniu na szefa regionu dolnośląskiego. Nie zachwiano bowiem proporcją głosów.
Reklama

W nocy Zarząd Platformy Obywatelskiej uznał wynik wyborów na Dolnym Śląsku i w województwie lubuskim. Decyzja ta oznacza, że zjazdy PO na Dolnym Śląsku i w Lubuskiem nie zostaną powtórzone, szefem dolnośląskiej PO jest Jacek Protasiewicz, a lubuskiej Bożena Bukiewicz. Sławomir Neumann podkreślał, że taki proceder, jak oferowanie pracy w zamian za głos w wyborach, należy piętnować. "Jeśli mamy do czynienia z takim procederem jest to sprawa dla prokuratury"- mówił gość "Salonu Politycznego Trójki".

Według posła Neumanna przypadek z Dolnego Śląska miał charakter incydentalny. Poseł dodał, że powtórzenie wyborów regionalnych nie doprowadziłoby do wygranej rywala Protasiewicza - Grzegorza Schetyny.

Sprawa nagrań, mogących sugerować korupcję w czasie wyborów, została skierowana do sądu koleżeńskiego partii. Bohaterowie opublikowanych przez "Newsweek" nagrań - Edward Klimka, Paweł Frost, Norbert Wojnarowski, Michał Jaros i Tomasz Borkowski - zostali na 3 miesiące zawieszeni w prawach członków partii.