Donald Tusk liczy na to, że nie tylko Jarosław Gowin, ale także Grzegorz Schetyna zdecyduje się na start w wyborach na szefa Platformy Obywatelskiej. Jak mówił dziennikarzom w Brukseli, wybory są bardziej mobilizujące, gdy są konkurenci.
"To nie jest z mojej strony kokieteria w żadnym przypadku" - tłumaczył premier. Podkreślił, że jeśli się czegoś obawiał to tego, że nie będzie miał rywali w wyborach.
"Jeśli pojawią się kolejni kandydaci, na przykład Grzegorz Schetyna, o nim się mówiło wielokrotnie, że nie wyklucza kandydowania, to z punktu widzenia konkurencji, czyli jakości przyszłego przywództwa, jest tylko lepsze a nie gorsze", mówił Tusk. Dodał, że jego natura jest taka, że woli konkurować niż udawać konkurencję.
Premier powiedział, że w czasie jutrzejszej konwencji Platformy zostanie zmieniony statut partii, by umożliwić bezpośrednie wybory jej szefa. Zaznaczył, że nie spodziewa się jakichś szczególnych emocji wyborczych, bo to nie jest dzień wyborów w Platformie. "Wybory będą trwały kilka tygodni i każdy będzie mógł zagłosować", mówił. Dodał, że jednak emocji nie zabraknie, bo będzie to dzień gęsty od politycznych zdarzeń.
Donald Tusk powiedział, że w czasie konwencji politycy jego partii będą starali się przekonać Polaków do wizji Platformy na najbliższe lata. Dodał, że wizja ta jest bezpośrednio związana ze środkami europejskimi, które do Polski trafią.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu