To nie żaden szpieg podsłuchał byłego komendanta opolskiej policji. To on sam, przez pomyłkę, wbił specjalny kod, który pozwolił nagrać całą rozmowę. Wciąż jednak nie wiadomo, kto rozmowę funkcjonariusza z kochanką udostępnił mediom - czytamy na dziennik.pl
Generała Leszka Marca najprawdopodobniej zgubił brak znajomości techniki - tak wynika z pierwszych ustaleń funkcjonariuszy Biura Spraw Wewnętrznych i Biura Kontroli, którzy pojechali do Opola, by prześwietlić kulisy skandalicznej sprawy. Według nich to on sam, przed spotkaniem w swoim gabinecie z podwładną-kochanką, wbił kod “1111#” i tym samym uruchomił urządzenie do przeprowadzania telekonferencji.
"W ten sposób ich rozmowa prywatno-służbowa została zarejestrowana. Do wyjaśnienia pozostaje jeszcze sposób, w jaki wypłynęła na zewnątrz"włą - twierdzi nasz rozmówca z Komendy Głównej Policji. Jednak dostęp do telekonferencji z komendantem wojewódzkim ma cała najwyższa kadra kierownicza policji w województwie, a także pracownicy techniczni, to grupa minimum kilkunastu osób.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.