Fundacja "Maciuś" straszyła głodnymi dziećmi. Sama wysyła pieniądze darczyńców do Szwajcarii

18 marca 2013

Darczyńcy fundacji "Maciuś" nie wiedzą, że ich milionowe datki trafiają do szwajcarskiej spółki. Kulisy sprawy ujawnia "Rzeczpospolita".

W ciągu 3 lat od 2009 roku włącznie, organizacja zbierająca pieniądze na dożywianie dzieci, przelała za granicę ponad 12 milionów złotych - czytamy w gazecie. To ponad 90 procent przychodów fundacji. W latach 2009-2010 na dożywianie dzieci przekazano jedynie 561 tysięcy złotych.

"Rzeczpospolita" ustaliła, że milionowe przychody fundacji są przeznaczane na "koszty działalności operacyjnej". To głównie zlecenie obsługi wysyłkowej listów z prośbą o pomoc dzieciom. Wykonywała je prywatna spółka SAZ Dialog Europe AG z siedzibą w Szwajcarii.

Prezes "Maciusia", Grzegorz Janiak tłumaczy, że fundacja korzystała z usług tej spółki, "tak jak z usług Poczty Polskiej, ponieważ samodzielnie nie ma możliwości logistycznych przeprowadzenia takiej kampanii".

W 2011 roku szwajcarska spółka wysłała ponad 720 tysięcy takich listów. Tyle, że koszt takiej przesyłki to tylko 2 do 3 złotych. Fundacja "Maciuś" ma 65 tysięcy stałych darczyńców - pisze "Rzeczpospolita".

Jednak organizacja od 3 lat nie ma zgody ministra spraw wewnętrznych na prowadzenie ogólnopolskiej zbiórki pieniężnej. Powodem jest brak prawidłowych sprawozdań i rozliczenia zbiórek publicznych z 2007 i 2008 roku - czytamy w gazecie.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.