Sprawa Piotra S. znanego jako „Starucha” wymaga wyjaśnienia, uważa Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zdaniem eksperta państwo mogło przekroczyć swoje uprawnienia wobec nieformalnego przywódcy pseudokibiców Legii Warszawa. Piotr S. spędził w areszcie 8 miesięcy. Wczoraj Sąd Okręgowy w Warszawie aresztu nie przedłużył.
Doktor Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową ostrzegł, że „Staruch” będzie mógł ubiegać się o odszkodowanie. Stanie się tak, jeżeli sąd ostatecznie uzna, że stawiane mu zarzuty nie zostały udowodnione. Piotrowi S. zarzuca się popełnienie kilku przestępstw. Dwa najważniejsze dotyczą handlu narkotykami. Prokurator zgłosił do tej sprawy dwudziestu jeden świadków, ale tylko jeden mówił, że słyszał, iż "Staruch" kupił amfetaminę.
Adam Bodnar dodał, że sprawa aresztu podejrzanego powinna być dokładnie zbadana. W ocenie eksperta istnieje ryzyko, że zatrzymanie „Starucha” miało charakter „polityczno-prewencyjny” i miało powstrzymać jego aktywność w czasie EURO 2012.
- Solidarni 2010 domagają się wypuszczenia Starucha. "To więzień polityczny"
- "Staruch" pozostanie w areszcie
- Staruch oskarżony w sprawie narkotykowej. Za handel amfetaminą grozi mu 10 lat więzienia
- Staruch wychodzi na wolność - musi tylko wpłacić 80 tys. zł kaucji
- Kibice Legii odcięli się od Solidarnych 2010: Protest pod aresztem, gdzie siedzi Staruch, jest bez sensu
- Co prokuratura ma na Starucha? Okazuje się, że niewiele
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu