Czy poseł Ruchu Palikota Andrzej Piątak dręczy zwierzęta? Ich obrońcy złożyli w prokuraturze doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Poseł odrzuca oskarżenia - pisze dzisiejsza "Gazeta Wyborcza".
Doniesienie jest efektem społecznego śledztwa, które wolontariusze stowarzyszenia Otwarte Klatki przeprowadzili w zeszłym roku na fermach zwierząt futerkowych w Polsce. Sprawdzili i udokumentowali warunki w 53 spośród około 800 ferm. - Na fermie posła Piątaka udokumentowaliśmy okaleczone i chore zwierzęta, których nikt nie leczy, przepełnione klatki powodujące agresję, samouszkodzenia, robaki w klatkach. A także praktyki zagrażające środowisku i ludziom - mówi gazecie Dobrosława Karbowiak z Otwartych Klatek, współautorka raportu.
- Na łąkę odprowadzana jest deszczówka. Mamy zgodę, by odprowadzać ją do rowu. A odchody nie wsiąkają w ziemię pod klatkami, bo pod ziemią jest membrana, która ich nie przepuszcza - odpowiada na zarzuty Piątak.- Wszystko mamy w porządku. Właśnie jestem po kontroli ochrony środowiska. A w Szczecinie jej szefem jest człowiek z PO, więc nie mieliby powodu, żeby mi zaoszczędzić czegokolwiek - dodaje.
- Kiedy właściciel zwierzęcia poniesie odpowiedzialność za złe traktowanie
- Prokuratura bada, czy w fabryce ubrań źle traktowano Wietnamczyków. Tłumaczy się też PJN
- Wietnamczycy uciekli z fabryki ubrań należącej do polityka PJN
- Pół roku w zawieszeniu za usiłowanie zabicia psa
- Sądy nie znają ustawy chroniącej zwierzęta i wciąż uniewinniają dręczycieli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu