Policjant, który zabarykadował się w mieszkaniu na warszawskiej Pradze, nie żyje. Policja informuje, że desperat zastrzelił się. Wcześniej, podczas awantury, zranił nożem swoją żonę.
Mariusz Mrozek ze stołecznej policji powiedział, że negocjatorom - mimo bardzo wielu prób - nie udało się nakłonić mężczyzny do rozmowy. Policjant nie reagował na wezwania funkcjonariuszy. Brak odpowiedzi ze strony napastnika znacznie opóźniło akcję policjantów. Kiedy antyterroryści weszli do lokalu, mężczyzna już nie żył.
Napastnik był z zawodu policjantem. Pracował w pionie kryminalnym Komendy Stołecznej Policji. Raniona przez niego żona obecnie jest operowana.
- Będzie śledztwo w sprawie akcji w Sanoku: Prokurator ma wyjaśnić czy doszło do zabójstwa czy samobójstwa
- Ziobro wini Tuska za akcję w Sanoku. "Powinien dać zielone światło"
- Strzelanina w Sanoku: mężczyzna i jego towarzyszka popełnili samobójstwo
- Psycholog nie widzi błędów w akcji policji w Sanoku
- Rekonstrukcja zdarzeń po masakrze w Sanoku
- Akcja w Sanoku: Andrzej B. i 17-letnia Kamila zginęli od strzałów w skroń
- Kempa pyta Tuska: Dlaczego Pan nic nie zrobił w sprawie akcji w Sanoku?
Policja poinformowała, że już wkrótce mieszkańcy odizolowanego bloku będą mogli wrócić do swoich mieszkań.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu