Prokuratura wyjaśni jak zginęli mieszkańcy Sanoka, których mieszkanie szturmowała wczoraj policja. Dziś przeszukują je policjanci.

Na podstawie przeszukań ma być ustalona wersja wczorajszych wydarzeń. Wczoraj mężczyzna zabarykadował się w mieszkaniu, wraz ze swoją przyjaciółką, i strzelał z okna do policjantów. Gdy o północy funkcjonariusze wyważyli drzwi jego mieszkania, oboje już nie żyli.

Jak mówił IAR Jarosław Międlar z podkarpackiej policji, napastnik odmawiał negocjacji z policją. Dziś policjanci przeszukują mieszkanie i zabezpieczają ślady. Niewykluczone, że będą potrzebne opinie ekspertów.

Inspektor Mariusz Sokołowski rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji powiedział dziennikarzowi Radia Kraków, że teraz trwają oględziny mieszkania przez ekspertów z laboratorium kryminalistycznego pod nadzorem prokuratury. Policja zapewnia, że jej priorytetem było zapewnienie maksimum bezpieczeństwa okolicznym mieszkańcom. Eksperci policyjni cały czas również liczyli na polubowne załatwienie całej sprawy i że Andrzej B. odda się dobrowolnie w ich ręce.
Mariusz Sokołowski tłumaczył, że działanie policji w takiej sytuacji to równanie z wieloma niewiadomymi. Jego zdaniem, eksperci mogą je rozważać, bez żadnych skutków, a funkcjonariusze muszą działać, a ich działanie określone skutki wywoła. Rzecznik policji dodaje, że w Sanoku byli najlepsi antyterroryści i negocjatorzy.

Śledztwo przejęła prokuratura rejonowa w Sanoku. 32-letni mężczyzna był podejrzany o związek z zabójstwem w pobliskim Międzybrodziu, do którego doszło w środę. Wcześniej był karany za różne przestępstwa, nielegalnie posiadał broń. Część sanockiego osiedla, gdzie trwała akcja, była wczoraj odcięta od reszty świata. W bloku, gdzie zabarykadował się mężczyzna, wyłączono prąd i gaz. Władze miasta zapewniły nocleg i ciepłe posiłki wszystkim mieszkańcom, którzy nie mogli dostać się do swoich mieszkań.