Katastrofa smoleńska: Wiadomo, kto rozpoznał głos gen. Błasika w kokpicie

Katastrofa smoleńska: Szczątki prezydenckiego samolotu.
Katastrofa smoleńska: Szczątki prezydenckiego samolotu.Newspix / PAWEL CIECIERSKI
17 października 2012

Prokuratura wojskowa dysponująca dowodami na to, kto rozpoznał w nagraniu dźwięków z kabiny Tu-154M głos generała Andrzeja Błasika, nie planuje postawić tej osobie żadnych zarzutów, informuje "Nasz Dziennik".

Według tej gazety głos generała rozpoznał pracujący w Dowództwie Sił Powietrznych oficer, skierowany do Rosji jako tłumacz - płk rez. Wiesław Kędzierski. Wzmianka o generale znalazła się w transkrypcji głosów oraz w raporcie MAK. Potem tę atrybucję wprowadził do dokumentów komisji Millera ppłk Robert Benedict, przewodniczący podkomisji lotniczej.

Nie jest to żaden odrębny wątek śledztwa. Czynności prokuratorów zmierzają do zebrania wszelkich danych umożliwiających ocenę wartości dowodowej dokumentu zwanego potocznie "Raportem Millera" - dowiedział się "NDz" w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej.

Traktowanie raportu tzw. komisji Jerzego Millera jako dowodu budzi kontrowersje. Z prawnego punktu widzenia nie jest on dowodem dla toczącego się śledztwa smoleńskiego. Przede wszystkim dlatego, że obowiązkiem prokuratury jest samodzielne dokonywanie ustaleń zarówno faktycznych, jak też prawnych, pisze "Nasz Dziennik".

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: PAP

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.