Jedna osoba z zarzutami karnymi, wrak tupolewa nadal w Rosji, wątpliwości wobec ustaleń komisji Jerzego Millera i mnożące się spiskowe teorie – to bilans dwóch lat od katastrofy w Smoleńsku
– Zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, przy nadmiernej prędkości opadania, w warunkach atmosferycznych uniemożliwiających wzrokowy kontakt z ziemią i spóźnione rozpoczęcie procedury odejścia na drugi krąg – tak brzmiał główny wniosek polskich ekspertów badających przyczynę katastrofy smoleńskiej. Komisja badania wypadków lotniczych, której pracami kierował minister spraw wewnętrznych Jerzy Miller, ogłosiła go po ponad 15 miesiącach od wypadku, który miał miejsce 10 kwietnia 2010 roku o godzinie 9.41.
Przetłumaczmy język raportu na zrozumiały nie tylko dla fachowców – oznacza to, że piloci próbowali lądować, mimo iż gęsta mgła wisząca nad prymitywnie wyposażonym lotniskiem na to nie pozwalała. To podobny wniosek do tego, który wysnuł wcześniej rosyjski MAK, choć obydwie komisje inaczej rozkładały akcenty. Krajowi specjaliści podkreślali pominięte przez MAK błędy popełnione przez kontrolerów lotu.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.