Andrzej Poczobut, korespondent "Gazety Wyborczej" i działacz nieuznawanego przez władze w Mińsku Związku Polaków na Białorusi (ZPB), powiedział, że złożył w środę apelację od wyroku za zniesławienie prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki.

Poczobut, skazany przez sąd w Grodnie na trzy lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, przypomniał, że od razu po procesie zapowiedział apelację. "Mimo, że jestem na wolności, zostałem uznany za winnego. Nie zgadzam się z takim wyrokiem" - wskazał.

Wyjaśnił, że apelację złożył i on sam, i osobno - jego adwokaci. Argumenty są podobne. "Zwracamy się do sądu obwodu grodzieńskiego, czyli wyższej instancji od sądu rejonowego. Naszym celem jest osiągnięcie wyroku uniewinniającego" - powiedział Poczobut.

On sam i jego obrońcy argumentują, "że żadne działanie śledcze nie było prawomocne, wszędzie były naruszone procedury". Prócz tego - mówił Poczobut - "uniemożliwiono nam obronę - nasze wnioski o przesłuchanie ekspertów, świadków, zostały odrzucone".

"Żaden z moich wniosków i wniosków obrony nie został rozpatrzony pozytywnie ani w trakcie śledztwa, ani w trakcie procesu sądowego" - wyjaśnił korespondent "GW".

"Jesteśmy realistami, na Białorusi nie ma niezależnych sądów"

"Jesteśmy realistami, na Białorusi nie ma niezależnych sądów, ale chcę wykorzystać wszelkieinstrumenty prawne obrony, jakie daje obecnie prawo białoruskie. Chcę też pokazać, że nie godzę się z uznaniem mnie za winnego. W razie niekorzystnej decyzji jestem gotów nawet odwoływać się dalej. Jest jeszcze jedna możliwość odwołania się na Białorusi, a ostatecznie, po przejściu wszystkich instancji sądowych na Białorusi, można odwołać się do Komitetu ONZ ds. Praw Człowieka" - dodał.

Jak zaznaczył, trudno powiedzieć, kiedy apelacja będzie rozpatrzona. Wyraził opinię, że proces ten może się przeciągnąć z powodów politycznych. "Zazwyczaj dzieje się to ciągu miesiąca, ale biorąc pod uwagę otoczkę polityczną (procesu), władze mogą rozpatrzeć apelację bardzo szybko, albo przeciągnąć sprawę" - powiedział.

Zauważył, że apelacje złożone przez działaczy opozycji skazanych za udział w demonstracji po wyborach prezydenckich 19 grudnia zeszłego roku jeszcze nie zostały rozpatrzone, "a oni byli sądzeni wcześniej i odpowiednio wcześniej składali te skargi".

Korespondent "GW" został aresztowany na początku kwietnia

Korespondent "GW" został aresztowany na początku kwietnia. Sprawę przeciwko niemu wszczęła prokuratura obwodu grodzieńskiego z powodu jego ośmiu artykułów w "GW", jednego na opozycyjnym portalu internetowym Biełorusskij Partizan i jednego na jego prywatnym blogu. Wytoczono mu proces o znieważenie i zniesławienie głowy państwa. Z zarzutów o znieważenie Poczobut został uniewinniony.

W jego obronie wypowiadali się przedstawiciele Unii Europejskiej, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), polskie władze i politycy opozycji. Organizacja obrony praw człowieka Amnesty International uznała dziennikarza za więźnia sumienia.